STOWARZYSZENIE PAMIĘCI ARMII KRAJOWEJ
ODDZIAŁ GLIWICE
  • O Nas
  • Statut
  • Linki
  • Forum
  • Strona Tytułowa
  • 

    RZECZPOSPOLITA NA KURSIE.

    Historia wczoraj i dzisiaj. Publikacja z 2014 roku.
    Znalezione w Sieci. Przeczytaj, pomyśl, pokaż innym.

    ,,Rzeczpospolita na kursie’’ – powtórka historii? Po kryzysie greckim, portugalskim i hiszpańskim można śmiało i bez przesady uznać; Europa, Unia Europejska jest niemiecka. Jeżeli jest niemiecka to drugim właścicielem kontynentu jest Rosja. Pod dyrektywy Dwóch czarnych orłów układane są sprawy Europy. O ile stosunki Berlina z Moskwą są w jak najlepszym i rozwojowym stadium o tyle suwerenność Polski jest ich odwrotną wypadkową. Niech nie zmylą nikogo pojedyncze gesty polityków upominających się o wrak samolotu ( wrak Polski ), lub prawa człowieka w Rosji, to jest parawan i kosmetyka, odchodząca w dal niemodnych i nie na czasie opinii. Znane były Przymierza Polsko Pruskie z 1790 r. mające konfliktować Polskę z Rosją by ją potem łatwiej i swobodniej pokroić. Analogia czasu współczesnego ? Dowiemy się niebawem.

    Przyjaźń Polski z Niemcami była i zawsze będzie mniejszą lub większą mistyfikacją. Czy Polska jest w kurateli zdołamy się przekonać gdy przyjdzie moment zmiany władzy na niestrawną dla jednych i drugich ‘’przyjaciół’’. Przypomina się krótki okres rządów PiS–u i prezydentury, której zajadle nieprzychylny był Berlin, w takim samym stopniu co Moskwa. Daleka analogia do początków polskiego upadku i rozgrywki o władzę między stronnictwami Augusta II i Stanisława Leszczyńskiego. Konfederacja warszawska przeciw Augustowi II i konfederacja sandomierska za Augustem i na okoliczność zdarzeń, historyczne określenie bezhołowia jedni do Sasa drudzy do Lasa. Podział Polski na zwalczające się stronnictwa zasilane dukatami z ościennych państw mające długą i nieprzerwaną tradycję. W 1704 wojska rosyjskie za zgodą Augusta II wkraczają po raz pierwszy do Polski, jakoby pomagać bronić Inflant przed Szwedami. Że konsekwencją zdarzeń i politycznej głupoty Inflanty Polska utraci jest dyskusją na inną okazję.

    Nie dość przypomnieć, że perypetie Augusta II z Leszczyńskim były zmienne na tyle, iż utracił on był na chwilę Saksonię i koronę w Polsce. Jednakże wtedy nad nim i Polską czuwał ‘’wierny’’ sojusznik i strażnik postępującej destrukcji i rozkładu Polski Piotr I. Dzięki armii rosyjskiej August II powraca, dzięki armii rosyjskiej udaje się Stanisławowi Ledóchowskiemu przekreślić dążenia Augusta II do wprowadzenia władzy absolutnej przy pomocy wojsk saskich. Skąd my to znamy ? Kto dzisiaj gwarantuje urzędniczo-rządowej kamaryli niezachwianą i uprzywilejowaną pozycję ? Z pomocą obawiającej się ograniczeniu swojego warcholstwa szlachcie staje car Piotr I oraz jak zwykle stale goszczące w Rzeczpospolitej garnizony rosyjskie. Kto obecnej postępowej części społeczeństwa gwarantuje ‘’demokrację’’ i prawa ? Kto obecnie zmniejszył liczebność armii, zlikwidował pobór powszechny, zlikwidował przemysł, kto obecnie redukuje państwo ? Sejm Niemy ogranicza liczebność armii królestwa, i przekreśla dążenia Augusta II w jakichkolwiek mrzonkach o absolutyzmie i umocnieniu władzy. 17.02.1720 roku traktatem prusko-rosyjskim strony porozumiewają się co do utrzymania bezhołowia- tj. ,,złotej wolności’’ liberum veto i wolnej elekcji oraz zablokowania wszelkich reform. Jeszcze w tym samym roku Rosja zawiera porozumienie ze Szwecją i Turcją dające jej swobodną ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski.

    Paralela dziejów odległych do współczesności – Ginie prezydent chcący reformować państwo, dążący do jego umocnienia, dążący do wzmocnienia armii, zabiegający o polityczną zmianę wokół Polski. Ma przeciw sobie stronnictwa zjednoczone we wspólnym froncie walki z jakąkolwiek zmianą układu sił wewnątrz i na zewnątrz, stronnictwa rosyjsko-niemieckie. Wewnętrzna konserwa z obawy o swoje stołki działa w porozumieniu z zausznikami wiecznie obecnego w Polsce dworu. Prezydent ginie wraca stary układ. Wracają zwolennicy pieniędzy europejskich, jurgieltu z Moskwy i brukselskich stanowisk z jednoczesnym uśmiechem w obie strony. Rosji układ odpowiada, mając wszak swoich w Warszawie ma ich automatycznie w Brukseli. Ameryka ma reset i daje Rosji wolną rękę, Niemcom poszerza się zakres wolnej ręki w Europie czy bez zgody cara północy ? My nie wiemy nic o porozumieniach bez kamer i dziennikarzy, nie wiemy jakie w istocie swej układy wiążą Niemcy i Rosję na dalszą perspektywę czasową. Oficjalnie teraz jak wtedy ponad dwieście lat temu ulica się beztrosko bawi, europeizuje, rozkoszując się wojażami do Włoch i na południe, bawią się salony nasłuchując wieści z wielkiego świata. W 1732 roku zostaje zawarty Traktat Loewenwolda zwany traktatem ,,trzech czarnych orłów’’ porozumienie utwierdzające kurs do przyszłego rozbioru Polski. W 1733 roku wojska rosyjskie ’’pomagają’’ tym razem Augustowi III. Na nic zdają się przebłyski co niektórych światlejszych umysłów. Przeciwnicy Rosji Konfederaci z Dzikowa zostają rozjechani przez rosyjskich dragonów. Na naprawę Polski jest za późno. Publicystyka polityczna kipi wołaniem o naprawę państwa, o opamiętanie, o reformy. Niemcewicz, Konarski, Kołłataj, Krasicki, Bohomolec . Po śmierci Augusta III Czartoryscy ówcześni realiści po niewczasie lub jak byśmy dzisiaj określili poprawni politycznie próbują dokonać zamachu stanu, przeciw tym którymi drugą ręką kieruje również Rosja. Obraduje Sejm Konwokacyjny Czartoryscy usiłują ograniczyć samowolę podskarbich, hetmanów, próbują utworzyć Komisję Skarbową – Koronną i Litewską oraz Wojskową Koronną. Próbują ratować własne posadowienia. Niby mają poparcie Katarzyny II, mają swojego stronnika Stanisława Augusta, niby wszystko zdaje się być na dobrej drodze. Stanisław August w doskonałych relacjach z dworem w Petersburgu wydawać by się mogło może liczyć na pomoc Rosji w dążeniu do zmian. Nadzieje są złudne, bowiem poparcie Carycy mają wszystkie skaczące na siebie stronnictwa. Po Smoleńsku Rosja czeka, gra napięciem, stronnictwa się klarują dojrzewając do prezentacji europejskiej, Rosja również je poprze, będzie nimi grać znany od dwu wieków spektakl, będzie przyjmować je ambasador, będą kamery i uściski przyjaźni, będzie ocieplenie stosunków, powoływanie komisji mieszanych. Od 6.10 do 29. 11 1766 zbiera się Sejm tzw. Czaplica /od nazwiska marszałka/ Za pomocą tzw. dysydentów domagających się pełnej tolerancji i równouprawnienia /skąd my to znamy ?/ pod naciskiem Rosji zachowane zostają zasady dotychczasowego trybu obrad Sejmu jednocześnie podważa się wszystkie ustalenia Sejmu Konwokacyjnego. Rosyjski Teatr polskich kukieł trwał i trwa ! Teatrem dyrygował ambasador Repnin. Pod jego dyktando do roli wprowadzono Karola Radziwiłła z Konfederacją Radomską, w dalszym trwaniu spektaklu obradował Sejm delegacyjny 5.10.1767 - 5.03.1768 i jak można się domyślać Sejm uchwalił wytyczne polityki rosyjskiej w tzw. prawach kardynalnych: liberum veto, wolnej elekcji, prawa wypowiedzenia posłuszeństwa królowi.

    Warte uwagi i zauważenia, po raz pierwszy senatorowie z opozycji zostają zatrzymani i wywiezieni do Kaługi ! Zagrożenie Rosją powoduje budzenie się świadomości ogarniającego zła i tracenia ojczyzny. W 1768 roku Konfederaci Barscy podnoszą powstanie przeciw Rosji i królowi. w obronie wolności i niepodległości. Historiografia komunistyczna przez 50 lat usiłująca przedstawiać konfederację jako bunt ciemnej fanatycznej i katolickiej szlachty przeciw obozowi postępu, trzymała kurs historyczny marksistowsko-leninowskich akademików. I aby nie drażnić, jak w przypadku obchodzonej właśnie w tym roku rocznicy 1863, rosyjskich ‘’przyjaciół’’ wzdraga się przed słowem przeciw komu walczyli Powstańcy Barscy i Styczniowi. Obwiniano ich o współdziałanie i na korzyść Prus, o działanie przeciw legalnemu królowi i ustrojowi. I ponownie nasuwają się porównania z dniem dzisiejszym. Z jednej strony mamy obóz poprawnych, postępowy politycznie europejski i ‘’ciemną moherową i patriotyczną masę’’. W istocie sprawa przedstawia się zgoła odwrotnie. Partyzantką ‘’fanatycznej i niepodległościowej szlachty’’ dowodził Kazimierz Pułaski późniejszy bohater walki o wolność Ameryki. Obwinia się Konfederację o całe zło i przyczynę I rozbioru Polski, że porywając króla dali przyzwolenie Europy na rozbiór co jest bzdurą gdyż rozbiór i bez Konfederacji Barskiej by nastąpił. Tak naprawdę Konfederacja była bezowocną próbą rozpaczliwej zmiany sytuacji. Tak jak o całe zło obwinia się współcześnie przeciwników smoleńskiej brzozy i pewnie oni, nie rządy układu rujnującego państwo, będą winni gdy do Polski wkroczą obce armie zaprowadzać porządek. Tymczasem walka konfederatów w ogromnym stopniu przyczyniła się do wzrostu świadomości narodowej i państwowej szlachty spowodowała upolitycznienie niepodległościowe dworów szlacheckich. I ponownie porównanie: Smoleńsk i tragedia spowodowała obudzenie z iluzji niepodległości i świadomość, że jej w prawdziwym znaczeniu nie było i nie ma. Do zwyczaju weszło robienie porządku w Rzeczpospolitej wojskami rosyjskimi tak było i w przypadku konfederacji barskiej. Konfederatom nie udało się pojmać króla i dokonać zamachu stanu. Suworow spacyfikował ostatnie walki, powstanie hetmana Ogińskiego na Litwie.

    17.02. i 5.08.1772 roku idea generała Zachara Czernyszewa przedstawiona Katarzynie II w 1763 roku zostaje zrealizowana. Pierwszy rozbiór Polski jest faktem. Jeszcze pod traktatem musiał wyschnąć atrament zdrajców pod przewodnictwem Adama Ponińskiego i stanąć zatwierdzeniem rozbioru przez coś co miało być sejmem dającym zgodę rozbioru przez samych Polaków.

    W wyniku zatwierdzenia traktatu rozbiorowego, król Stanisław August Poniatowski uzyskał spłatę swoich długów, których wysokość w znacznej mierze podał fikcyjną. Pieniądze te zostały wypłacone podstawionym przez niego fikcyjnym wierzycielom, którzy w dużej mierze byli jego zausznikami.. W czasie przeprowadzania rozbioru król wziął ze skarbca wspólnego dworów Rosji, Austrii i Prus, na przekupienie posłów sejmu delegacyjnego sumę 6000 dukatów. Czy to był Polak ? I ponownie wnioski; skąd my to znamy, czyż nie zachodzą podobieństwa do chwili nam obecnej ? Czy obecnie nie ma sukinsynów o skali i rozmiarze jak wtedy ? Późniejsze czasy są konsekwencją rozbioru, słabości i ingerencji mocarstw wzmocnionych nabytkiem upadłej Rzeczpospolitej. Austria przejmuje 83 tys. km kwadratowych 2,65 mln ludności, Prusy zajmują 36 tys. km kwadratowych i 580 tysięcy ludności, Rosja 92 tys. km kwadratowych 1,300 mln ludności. Tendencji nie zmienią ani reformy Sejmu Czteroletniego i Konstytucji 3 Maja, ani polityczne gry z Rosją i Prusami. Rosja mająca wiernych strażników swojej obecności konfederacją targowicką ponownie włazi wojskami. Jakoby przywołanymi na pomoc prześladowanym targowiczanom.

    W 1792 poprawność polityczna i realizm skłania króla Stanisława Augusta do przystąpienia do targowicy. Ustają działania wojenne. 23.01.1793 Rosja i Prusy dzielą się kolejną porcją Polski dokonuje się drugi rozbiór Polski. 21.06. -23.11.1793 obraduje ostatni Sejm Rzeczpospolitej zatwierdza traktatami pokojowymi podział ziem polskich i przywraca liberum veto, przywraca wolną elekcję, odbiera prawo mieszczan do wystawiania przedstawicieli w Sejmie tzw. plenipotentów, przywraca Radę Nieustającą. Dalsze dwa lata są okresem walk powstania kościuszkowskiego, insurekcji warszawskiej. Kościuszko i Rada Najwyższa Narodowa usiłują porwać naród do walki. Polska jest za słaba wobec siły armii interwencyjnych Prus, Rosji. 9.11.1794 roku Suworow zajmuje Warszawę 25.11.1795 Stanisław August Poniatowski abdykuje. Rosja, Prusy i Austria dokonują likwidacji państwa polskiego, dokonuje się trzeci rozbiór Polski.

    8 lutego 1863 r. Prusy i Rosja podpisały w Petersburgu tzw. konwencję Alvenslebena, ustalając szczegóły współpracy w zwalczaniu powstania w Królestwie Polskim. Porozumienie Prus i Rosji umiędzynarodowiło polski zryw, pogarszając relacje francusko-rosyjskie. Bismarck nie tylko chce zwycięstwa rosyjskiego nad powstańcami, ale chce także, aby to zwycięstwo nie przyszło Rosji zbyt łatwo i przede wszystkim, nade wszystko, koniecznie, aby pokłóciło Rosję z innymi państwami w Europie. Powstanie polskie jest dla Bismarcka znakomitą okazją do zajęcia przez Prusy roli jedynego wiernego przyjaciela mocarstwa rosyjskiego. Konwencja Alvenslebena to okrzyk Bismarcka: "Rosja skłócona z Europą dla mnie" - wyjaśnia Stanisław Cat-Mackiewicz w szkicach poświęconych XIX stuleciu "Był bal". Wybuch powstania styczniowego 22 stycznia 1863 r. zmienił sytuację międzynarodową w Europie. Rosja oczekiwała bowiem od europejskich potęg zajęcia stanowiska względem wydarzeń w Królestwie Polskim. Cóż uczyni Europa? Czy nie pozwoli? Czy pozwoli jeszcze raz? - pytał 1 lutego na łamach "Kołokołu" sprzyjający Polakom rosyjski pisarz Aleksander Hercen.

    Nic nie zapowiadało jednak, że car Aleksander II odstąpi od stłumienia polskiej rewolucji. Monarcha uznał styczniowy zryw za bunt niewdzięcznych Polaków i zapowiedział jego szybkie zdławienie. Wybuch walk powstańczych z zadowoleniem przyjęto natomiast w Austrii i Wielkiej Brytanii. Choć rosyjscy dyplomaci w Wiedniu wskazywali na potrzebę respektowania układu z 1857 r., na mocy którego oba państwa zaborcze zobowiązały się do współpracy na rzecz ścigania dezerterów i przestępców, cesarz Franciszek Józef I nie był zainteresowany tłumieniem powstania. Wbrew naciskom Rosji, Austriacy nie zamknęli swej granicy przed Polakami. Na wieść o polskim powstaniu ucieszono się także w Prusach, jednak z innego niż w Austrii względu.

    ‘’Bismarck smaży Polaków na rosyjskim ogniu’’ Wybuch zrywu antyrosyjskiego był bowiem szansą na wykazanie się dla wytrawnego polityka, jakim był pruski premier Otto von Bismarck. Stał on na stanowisku, że istnienie jakiejkolwiek nawet namiastki państwa polskiego godzi w pruską racje stanu. Rozgłaszając, że powstanie zbliża się do Prus, Bismarck wpłynął na podjętą już 29 stycznia przez króla Wilhelma I decyzję o koncentracji ok. 60 tys. wojska na granicy prusko-rosyjskiej. Żadne wojskowe względy nie uzasadniały takiej demonstracji - chodziło o okazanie siły: naprzód wewnętrznej opozycji, następnie Polakom, na koniec także Rosji - oceniał Stefan Kieniewicz w książce "Powstanie styczniowe". Dowództwo armii pruskiej brało pod uwagę nawet udzielenie Rosjanom pomocy wojskowej w zwalczaniu "buntowników"; na wysłanie do Warszawy pruskich wojskowych nalegał minister wojny Albert von Roon. Ostatecznie zrezygnowano z planów interwencji w Królestwie Polskim i, za namową Bismarcka, bliżej związano się z Rosją. Prusom zależało na umiędzynarodowieniu powstania. Opowiedzenie się po stronie cara miało według Bismarcka w przyszłości zaowocować poparciem Rosji (lub przynajmniej jej biernością) w planowanej wojnie Prus z Austrią. 30 stycznia Bismarck zaproponował podjęcie w Petersburgu z Rosjanami rozmów na temat sytuacji po wybuchu powstania styczniowego i sposobów jego tłumienia. W tym celu w pierwszych dniach lutego do Petersburga wysłano gen. Gustava von Alvenslebena.

    8 lutego gen. Alvensleben oraz rosyjski minister spraw zagranicznych książę Aleksander Gorczakow złożyli podpisy pod porozumieniem Prus i Rosji. Jako że głównym autorem dokumentu był pruski generał, układ przeszedł do historii jako konwencja Alvenslebena. Przewidywała ona współdziałanie obu państw w celu zwalczania ruchów niepodległościowych w Polsce; zobowiązano się do udzielania sobie wzajemnej pomocy militarnej w przypadku zagrożenia ze strony powstańców, godząc się m.in. na swobodne przekraczanie granic w celu ich ścigania. Według Kieniewicza, po wybuchu powstania styczniowego Bismarck jedynie udawał obawę przed powodzeniem powstania. Nic bowiem, ani względy polityczne ani wojskowe, nie przemawiały za tym, że polski zryw narodowy może zakończyć się wywalczeniem niepodległości.

    Posunięcia Bismarcka nie były defensywne, lecz ofensywne: chciał wykorzystać przejściową słabość Rosji, aby wykonać na wschodzie demonstrację zbrojną i zdobyć sobie atuty w rozgrywce wewnętrznej - ocenia polski historyk. Podpisanie prusko-rosyjskiej konwencji zostało dobrze przyjęte przez pruskich konserwatystów, ale istniejąca w Prusach liberalna opozycja wobec Bismarcka zarzucała mu udział w tłumieniu ruchów wolnościowych. Dla pruskich liberałów, którzy darzyli sympatią Polaków, konwencja ta była wyrazem błędnej polityki zagranicznej. Bismarck drwił z liberalnych posłów i zarzucał im niezrozumienie problemów polityki międzynarodowej - tłumaczy Wilhelm Mommsen, autor biografii przyszłego niemieckiego kanclerza. ("Bismarck"). Rosyjski sygnatariusz konwencji Gorczakow obawiał się, że Bismarck zechce wykorzystać układ jako pretekst do interwencji zbrojnej na ziemie Królestwa i - w dalszej konsekwencji - okupacji zajętych terytoriów. Dlatego też starał się, aby postanowienia konwencji były respektowane tylko w zakresie utrzymania porządku na granicach.

    Innego zdania był Aleksander II, który uznał podpisanie układu z Prusami za krok "użyteczny i konieczny", niezwłocznie nakazując wprowadzenie go w życie. Jego brat, namiestnik Królestwa Polskiego książę Konstanty Mikołajewicz zamierzał skorzystać z pruskiej pomocy podczas planowania ataku na zgrupowanie gen. Mariana Langiewicza. Tu właśnie postaramy się pierwszy raz zastosować konwencję z Prusakami. Uszakow (gen. Aleksander Uszakow - PAP) dostał więc rozkaz trzymać się lewym skrzydłem granicy austriackiej, tak aby przerzucić buntowników przez pruską, a tam już Prusacy ich przyjmą - pisał do cara Konstanty.

    Zbliżenie prusko-rosyjskie zostało chłodno przyjęte we Francji. Choć początkowo Napoleon III odcinał się od powstania, twierdząc, że Rosja szybko je zdławi, po podpisaniu konwencji Alvenslebena, poparł polski zryw. Uczynił tak bez względu na sojusz, jaki łączył Paryż z Petersburgiem. 20 lutego cesarz wysłał list do francuskiego ambasadora w Petersburgu Louisa Napoleona Lannesa, w którym obarczał Rosję odpowiedzialnością za wybuch powstania. Jak stwierdzał francuski cesarz, polskiego zrywu nie należy traktować jako przewrotu, a ogólnonarodowe wystąpienie wolnościowe. Równocześnie, za plecami Rosji, Francja prowadziła z Wielką Brytanią tajne rozmowy w celu dyplomatycznego poparcia sprawy polskiej. Francuscy wojskowi rozważali nawet zawiązanie sojuszu militarnego z Austrią i Włochami po to, aby wspólnie uderzyć przeciw sygnatariuszom konwencji Alvenslebena.

    W istniejących warunkach międzynarodowych, plany te nie miały jednak szans na powodzenie. Warunkiem podstawowym napoleońskiego planu był rozwój powstania, przybranie przezeń "charakteru narodowego" - innymi słowy, akces białych - wyjaśnia Kieniewicz. Aby cel ten osiągnąć, Francuzi wywarli naciski na Hotel Lambert, aby zachęcić obóz białych do walki z Rosjanami. Rywalizacja o władzę między białymi a czerwonymi sprawiła jednak, że ci pierwsi zdecydowali się na udział w insurekcji dopiero w marcu 1864 r., kiedy powstanie chyliło się już ku upadkowi. Zawarcie konwencji Alvenslebena było sukcesem Bismarcka, dla którego alians z Rosją był elementem zręcznej gry dyplomatycznej. Jak się okazało, pruski polityk słusznie przewidywał, że podpisanie porozumienia ochłodzi stosunki Francji z Rosją. Fakt ten sprzyjał militarystycznym, dążącym do zjednoczenia Niemiec, Prusom - po pokonaniu Austrii w przyszłej wojnie planowały one ostateczny rozrachunek z liberalną Francją. Tyle historia; polskiej, lanej do woli krwi, używania nas jako kozła ofiarnego Europy. Analogia ze współczesnością ? Wnioski nasuwają się same. I jeszcze komentarz autora...

    Piszę w ujęciu historycznym, ku przestrodze, gdyż wydarzenia przeszłości nieubłaganie dotykają Polaków obecnie. Jakbyśmy nie potrafili wyjść z zaklętego koła tragedii. Piszę chcąc uświadomić wagę sytuacji i niebezpieczeństwa, które spadnie jeżeli nie na nas to na nasze dzieci i wnuki. Zlikwidowano niemal całkowicie historię w szkołach. Gdyby porównać pokolenie Kolumbów rocznik 20 tych co dali Polsce najwięcej, tych z sierpnia 1944 w Warszawie, tych z AK, z WiN-u, z NSZ. Ich przygotowanie historyczne w szkołach, gimnazjach, liceach stanowiło jeden z najważniejszych przedmiotów wychowania.

    Tymczasem obecnie wedle powszechnej opinii, z ochotą przyjmowanej przez młodych, historia jest do niczego niepotrzebna. Właśnie dzięki w/w poglądowi Polskę dotyka tragedia powszechnego wyboru władzy, kopiącej Polsce i narodowi grób. Jest jakiś niemy dramat, krzyk mniejszości, która chce poruszyć sumienia, wstrząsnąć tymi co się śmieją z ‘’sekty smoleńskiej’’ z pamięci przodków, natrząsają się z krzyża i modlących się za Polskę ludzi. Mam nadzieję na przełom świadomości, co się chyba dokonuje w młodych prawie dzieciach, którym zaczynają imponować postawy heroiczne i prawe, postawy bohaterów wojny, żołnierzy wyklętych. Budująca perspektywa i jakże potrzebna w obecnym, wbrew pozorom trudnym czasie. Miejmy nadzieję na wspólną przyszłość, na zmiany i naprawę Polski, o jakiej każdy przyzwoity człowiek myśli, i jakiej by pragnął. Pozdrawiam !