STOWARZYSZENIE PAMIĘCI ARMII KRAJOWEJ
ODDZIAŁ GLIWICE
  • O Nas
  • Statut
  • Linki
  • Pomnik
  • Strona Tytułowa
  • 

    01.08.2020. Gliwice godzina 17.00 i po.

    W tym roku postanowiliśmy odegrać nieco bardziej aktywną rolę w upamiętnieniu rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w Gliwicach. To my a miasto ?

    Metodą Facebook-ową, Tweeter-ową, e-mail-ową,
    sms-ową i zwyczajną, tradycyjną telefoniczną
    skontaktowaliśmy się ze
    znajomymi bliższymi
    i dalszymi, patriotami lepiej lub gorzej zorganizowanymi
    z Gliwic i okolic i umówiliśmy wszystkich na Rynku.

    Do godziny 17.00 udało nam się utworzyć dosyć obszerny krąg uczestników naszego
    spotkania by godnie upamiętnić przy dźwiękach syren rocznicę powstańczego zrywu.
    My byliśmy gotowi. Miasto niestety nie.
    Syreny nie zawyły, ludzie nie powstali i nie zastygli
    w swoich czynnościach. Gliwice nie
    dołączyły do ogólnonarodowego hołdu bohaterom stolicy 1944 roku.

    Przekrój wiekowy uczestników spotkania był pełny. Od najmłodszych do najstarszych. Był z nami nawet major NSZ Stanisław Turski.

    Członkowie SPAK-u którzy stawili się
    na zbiórkę godnie zaprezentowali
    swoje opaski i flagi narodowe.

    Grupa Gliwickich Patriotów odpaliła
    biało-czerwone flary i zaintonowała hymn państwowy.
    Wszyscy napstrykali mnóstwo zdjęć a potem my ...
    już w okrojonym składzie przemieściliśmy się na Plac Krakowski w miejsce budowy przyszłego pomnika.
    Tam zapaliliśmy znicze w kształcie
    kotwicy Polski Walczącej i wykonali pamiątkowe zdjęcie.

    Mamy nadzieję spotkać się w tym
    miejscu za rok przy wybudowanej
    bazie obelisku z czterema tablicami
    z brązu. Na jednej z nich znajdzie się
    napis poświęcony Powstaniu
    Warszawskiemu. Póki co nasz symbol hołdu bohaterom tamtych
    tragicznych dni prezentował się zacnie. Zwłaszcza po zachodzie słońca.

    05.07.-11.07.2020. Pamięci Kresów i Kresowian.

    W niedzielę 5 lipca odbyła się jednak, jak co roku, jasnogórska pielgrzymka Światowego Kongresu Kresowian. Przy pięknej pogodzie, z bezchmurnym niebem, nasza duchowa stolica prezentowała się wspaniale.

    Z uwagi na wciąż obecną pandemię, ale także
    energię prezesa Stowarzyszenia Upamiętnienia
    Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów Szczepana
    Siekierki z Wrocławia, tegoroczne wydarzenie
    zdominowała ceremonia odsłonięcia dwóch tablic
    upamiętniających ludobójstwo na kresach.

    Przedtem jednak w kaplicy
    Najświętszego Obrazu Matki Bożej
    odbyła się msza św. pod
    przewodnictwem ks. biskupa
    Ignacego Deca, z mocnym kazaniem
    i przesłaniem pojednania, które
    jednak musi poprzedzić uznanie
    prawdy przez sprawców ludobójstwa.

    Pustawe z początku wnętrza świętego przybytku, uczestnicy nabożeństwa wypełnili
    dość gęstym pogłowiem, a wydarzenie uświetnili swoją obecnością ministrowie
    i posłowie. Były jak zwykle sztandary Kresowian z ich
    licznych ośrodków, był prezes Skalski z żoną Danutą.
    Byliśmy i my w okrojonej
    delegacji ale za to z
    Krzyżem Golgoty Wschodu,
    który podkreślił wagę
    wydarzenia w naszym kalendarzu.
    A potem była uroczystość odsłonięcia tablic, poprzedzona
    odczytaniem listów Prezydenta, Premiera i Marszałek Sejmu Rzeczpospolitej.
    Drużyna jednostki specjalnej wojska asystowała oficjelom
    przy składaniu wieńców pod tablicami. Był nawet moment
    wręczenia kilku medali Pro-Patria zasłużonym działaczom
    organizacji kresowych
    przez ministra Kasprzyka.
    Sam minister
    otrzymał zresztą również order zasługi od Prezesa
    Kongresu Kresowian za wybitne zaangażowanie
    w sprawy ruchu i jego historycznej wagi.
    Głos zabrał jeszcze 92 letni prezes Siekierka, który co najmniej
    od 30 lat pielęgnował, katalogował
    i wydawał zbiory kilku tysięcy
    dokumentów i wspomnień naocznych
    świadków ukraińskich zbrodni, wzbudzając szacunek i podziw.

    I to było wszystko. Zapowiedziano wprawdzie
    konferencję naukową w auli Jana Pawła II ale ograniczyła się ona do kilku wywiadów
    i luźnych dyskusji na korytarzach.

    A w sobotę 11 lipca uczciliśmy jeszcze Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa
    Nacjonalistów Ukraińskich okresu wojny i nieco po, uczestnicząc w wieczornym
    nabożeństwie w garnizonowym kościele p.w. św. Barbary w Gliwicach, gdzie
    nasz Krzyż Golgoty Wschodu zaznaczył swoją obecnością tę niezwykłą okazję.

    16.05.-23.07.2020. 80 rocznica akcji AB.

    Kontynuując wątek niemiecki w historii Polski i Śląska XX wieku wypada przypomnieć
    okrągłą rocznicę akcji AB ( niem. Außerordentliche Befriedungsaktion ), której
    apogeum przypadło na okres od maja do lipca 1940 roku.
    Za jej początek uważa się datę krakowskiej konferencji
    zarządców Generalnej Guberni 16 maja pod przewodnictwem
    Hansa Franka (obok) a zakończenie datę oficjalnego
    obwieszczenia o tymże efekcie jego autorstwa.

    Ostrze akcji AB skierowane było
    przeciwko wybitnym przedstawicielom
    polskiego życia politycznego
    i naukowego, sportowcom, oficerom
    wojska i policji, powstańcom śląskim,
    szeroko rozumianej inteligencji, księżom a nawet
    zakonnicom. W ramach akcji AB wymordowano w masowych egzekucjach ponad 6 500 osób, w tym
    około 3 500 wybitnych przedstawicieli polskich elit.

    Najlepiej znane cmentarzyska hitlerowskich ofiar
    z tego okresu to Palimiry pod Warszawą ( zdjęcia
    obok wykonano przed
    i w trakcie egzekucji
    oraz współcześnie ), Ponary pod Wilnem ( również
    z czasu kaźni i obecnie - poniżej ), Firlej koło Lublina,
    Wincentynów koło Radomia,
    lasy na Bzinie i Brzasku
    koło Skarżyska-Kamiennej,
    Kumowa Dolina koło Chełma
    ( zdjęcie współczesne )
    czy las w Warzycach. Zaś najznamienitsze ofiary tej
    akcji to marszałek Sejmu II Rzeczpospolitej Maciej Rataj,
    polityk Mieczysław
    Niedziałkowski, prezydent Warszawy Stefan Starzyński, mistrz olimpijski w lekkiej atletyce Janusz Kusociński.

    Choć akcja AB miała swój
    specyficzny czasokres
    i zasięg, to jej podstawy
    ideologiczne, pozbawienia narodu polskiego jego elit,
    były powodem niezliczonych egzekucji, których Niemcy dokonali przedtem i długo potem.
    Jak wymordowanie kadry edukacyjnej Uniwersytetu
    Jagiellońskiego w roku 1939 ( zginęło wówczas prawie
    200 profesorów ), czy w 1941 Lwowskiego i tamtejszej
    Politechniki ( zginęli wtedy m.in. pisarz i satyryk
    Tadeusz Boy-Żeleński i były premier Kazimierz Bartel ).

    Miejsca kaźni po wkroczeniu Niemiec hitlerowskich
    na polska ziemię w 1939 roku pokryły ją gęstym
    kobiercem od Pomorza po Śląsk i należy o tym pamiętać.
    Bo wiele zakątków, nawet tak sielskich jak ten na ostatnim zdjęciu, kryje ofiary
    niemieckich zbrodni.

    1-3.06.2020. Covid-19, rocznica i pomnik.

    Pandemia trwa, rząd stopniowo uwalnia restrykcje. Mimo to tradycyjne wydarzenie,
    jak Pielgrzymka Łowicka, nieprzerwanie od stuleci odbywana na Jasną Górę,
    została zatrzymana 20 maja. Ciekawe, czy
    tegoroczna Pielgrzymka Kresowian
    się odbędzie ?
    W naszym Kalendarium 3 czerwca mija
    kolejna rocznica ustnej deklaracji szefów
    3 państw Ententy: Francji, Wlk. Brytanii
    i Włoch, u schyłku I wojny światowej
    w 1918 roku, potwierdzającej prawo Polaków do wolnego i niepodległego państwa.
    ( Na zdjęciu poniżej z prezydentem USA Thomasem Woodrow Wilsonem ).
    Głównym architektem tego ważnego punktu,
    odbywającej się wówczas konferencji w Wersalu
    pod Paryżem, był Roman Dmowski, który uważał
    go za swój największy dyplomatyczny sukces.
    A my
    1 czerwca ( ! ) otrzymaliśmy
    e-maila w sprawie naszej
    ostatniej informacji o odnowieniu
    Placu Poniatowskiego
    w Pyskowicach. Autor który określił siebie: mieszkaniec miasta
    i Polak wytknął, że pomnik postawiono dla upamiętnienia
    stulecia wydarzeń roku 1813, a nie tylko rocznicy panowania
    cesarza Wilhelma II. Spójrzmy więc, na jednej z tablic
    zamieszczonej w wiadomości możemy przeczytać o tzw.
    “wojnie wyzwoleńczej”,
    ale cóż, zamieszczamy
    jeszcze jedną, tym razem z elewacji
    budynku obok.
    Przypomnijmy, w roku 1813 rozegrała się
    pod Lipskiem bitwa zwana bitwą narodów,
    gdzie naprzeciw armii napoleońskiej,
    a w jej szeregach Francuzów, Polaków,
    Włochów, stanęły wojska naszych zaborców: Prus, Rosji i Austrii a także Szwecji. W bitwie tej, określanej mianem największej
    w Europie do czasów I wojny światowej, Napoleon został pokonany i to było
    powodem powstania pomnika.
    Obecna narracja niemiecka tą VI koalicję antyfrancuską lat 1813-1814, włączając Wlk Brytanię, Hiszpanię
    i Portugalię, nazywa “wojną wyzwoleńczą”.
    Cóż, co dla jednych było wolnością, dla innych niewolą. Dla Polski i Polaków okres ten był czasem utraty nadziei na odzyskanie niepodległości.

    Dla odwrócenia tonacji, obok, prezentujemy kopię
    słynnego obrazu H.Verneta ukazującą pod Lipskiem
    księcia Józefa Poniatowskiego, który po niezwykłych czynach, ranny, wobec
    wysadzenia mostu, próbował pokonać rzekę Elsterę i trafiony kulą zginął w jej nurtach.
    Za swoją postawę, pośmiertnie został mu nadany stopień marszałka Francji,
    co dla cudzoziemca było rzeczą niezwykłą. Nie bez powodu zatem
    właśnie ten plac w Pyskowicach nosi jego imię.

    08.05.2020. Narodowy Dzień Zwycięstwa.

    W tą wciąż nową dla tej okazji datę Prezydent Andrzej Duda samotnie złożył kwiaty
    przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie.
    Jak stwierdził osobno w swoim przemówieniu
    gorzko smakowało Polakom zwycięstwo nad
    hitlerowskimi Niemcami 1945 roku.
    Wykrwawialiśmy się i walczyli ramię w ramię
    z aliantami na wschodnim
    i zachodnim froncie
    Europy. Wyzwalaliśmy od
    niemieckiego okupanta
    Włochy, Belgię i Holandię. Broniliśmy Anglii nad którą polskie
    dywizjony zestrzeliły największą ilość niemieckich samolotów
    aż w końcu zostaliśmy
    zdradzeni w Jałcie a nasi
    żołnierze stacjonujący
    na brytyjskiej ziemi nie
    zostali zaproszeni do
    uczestnictwa w Defiladzie
    Zwycięstwa w Londynie po zakończeniu działań
    militarnych.
    W wyniku ustaleń ponad naszymi
    głowami ogromne obszary polskiej
    ziemi utraciliśmy na rzecz Rosji
    Sowieckiej a terytorium naszego państwa zostało okrojone o 1/3.
    Tak smakowało nasze zwycięstwo nad hitlerowskimi Niemcami
    po II wojnie światowej.

    To miło, że brytyjski premier
    Borys Johnson ciepło wyraził się
    o Polakach w swoim wystąpieniu
    z okazji Dnia Zwycięstwa
    tego roku.
    Nazwał nas swoimi sojusznikami i przyjaciółmi bez których nie wyobraża sobie
    społeczeństwa brytyjskiego. No cóż, “przepraszam” za “wtedy” do głowy mu
    nie przyszło, bo i skąd ?
    A tymczasem u nas, lokalnie w Pyskowicach władze miasta z mniejszością niemiecką
    postanowiły uczcić Dzień Zwycięstwa nową aranżacją Placu Poniatowskiego,
    stawiając tam na powrót kikut starego obelisku pomnika pamięci pruskiego cesarza Wilhelma II z listą mieszkańców, którzy w szeregach armii kajzera oddali życie
    w czasie I wojny światowej. Po co ?
    Argumenty kolegów, że zmarłych upamiętnia się na cmentarzach nie trafiły do
    przekonania inicjatorom akcji, którzy swój zamysł zrealizowali tak jak zamierzyli.

    A my prezentujemy klip z dostępnego w internecie filmu pokazującego życie
    w mieście i celebracje pod pomnikiem w Pyskowicach lokalnych członków NSDAP
    przed wybuchem II wojny światowej. Czy komuś tęskno za tamtymi czasami ?

    30.04-03.05.2020. Majowe święta i smutki.

    W tym roku świętowanie majowych okazji do wywieszenia narodowej flagi miało
    gorzki posmak pandemii, która nie odpuszcza.
    Co rusz dowiadujemy się o jeszcze jednej znanej
    osobie zarażonej wirusem Covid-19.
    Większość z nich walkę z chorobą
    wygrywa, niektórzy jednak nie.

    Szczególnie smutną, dla nas
    Polaków, wiadomością
    była ta z 30 kwietnia o śmierci
    płk Mieczysława Stachiewicza. Żołnierza Wojska Polskiego,
    uczestnika wojny obronnej
    z Niemcami 1939 roku, a po
    ewakuacji przez Rumunię i Francję również kampanii
    lotnictwa alianckiego przeciwko Niemcom i Włochom,
    jako pilota bombowca
    stacjonującego w Anglii
    Dywizjonu 301
    „Ziemi Pomorskiej”. Architekta i działacza polonijnego,
    honorowego Prezesa Instytutu Piłsudskiego w Londynie.

    Zmarły był członkiem
    polskich organizacji kombatanckich i kawalerem
    Orderu Orła Białego oraz wielu innych odznaczeń
    polskich i brytyjskich.
    Powodem jego śmierci
    było zarażenie koronawirusem w londyńskim szpitalu gdzie się znalazł z innej
    przyczyny. Miał 102 lata. Życiem przypłaciła również 20 kwietnia służbę
    brytyjskiej NHS 34 letnia Polka pracująca w szpitalu w Northampton.
    Tymczasem w Polsce my wzięliśmy udział w wieczornej mszy św. w intencji Ojczyzny
    2 maja w garnizonowym kościele p.w. św. Barbary w Gliwicach. Świątynia była prawie
    pusta jeśli nie liczyć kilkunastu wiernych. Nic dziwnego, rozkazem wyższych dowódców
    odwołano uczestnictwo wojska w publicznych
    uroczystościach i spotkaniach. Z tego też powodu
    otrzymaliśmy życzenia świąteczne po zaproszeniu
    a następnie odwołaniu tradycyjnego spotkania
    wielkanocnego u dowódcy garnizonu.
    Odbiór zawierającej je korespondencji odbył się
    z dwutygodniowym poślizgiem, co też przekazujemy.
    Efekt pandemii widoczny był również 3-maja
    w gliwickiej katedrze i na Placu Krakowskim.

    Za to nasza flaga narodowa powiewała dumnie w dniu jej święta, jak Polska długa
    i szeroka na domach, placach, latarniach i ... latarniach morskich (jw.).
    Bielą „czystości wiary” (cyt.) i czerwienią „przelanej krwi” (cyt.).

    24-26.04.2020. Dni pamięci Ormian i Polaków.

    Po raz pierwszy od czasu ogłoszenia kwarantanny swojego środowiska nasz bliski współpracownik i przyjaciel
    hetman zabrzańskiego
    i krajowych Bractw Kurkowych
    Adam Majchrzak zmuszony był,
    jak stwierdził, wyjść z domu.

    Jako Brat Kurkowy czuł się
    moralnie zobowiązany
    do reprezentowania swojej
    organizacji w obchodach 105
    rocznicy Holokaustu Ormian.

    Centralne uroczystości związane z pamiecią o tragicznych, w historii tego bliskiego
    Polakom narodu, wydarzeniach które doprowadziły do śmierci z rąk tureckich
    od 1 do 1,5 miliona przedstawicieli cywilnej ludności
    ormiańskiej, były planowane na piątek w Warszawie.
    W Świątyni Matki Bożej i pod ambasadą turecką.
    Niestety pandemia pokrzyżowała te plany.

    Hetman zadzwonił więc do nas z prośbą o wsparcie
    akcji dorocznego uhonorowania ormiańskiego
    dnia pamięci który przypada na 24 kwietnia.

    Była nas garstka, ale byliśmy. Z maseczkami na
    twarzach zdjęcia te są wyjątkowym dowodem
    naszej solidarności pod
    kościołem Trójcy Świętej
    i pomnikiem pamięci ofiar
    holokaustu przy ulicy
    Mikołowskiej w Gliwicach.
    Były znicze, były kwiaty,
    były krótkie wywiady dla
    gliwickiej stacji telewizyjnej “Imperium”.

    Obecny był lokalny Prezes Ormiańsko-Polskiego Komitetu Społecznego, a zarazem Brat Kurkowy, Hraczja Bojadżjan z synem Samwelem.

    A my korzystając z okazji przypominamy, że dwa dni później, 26 kwietnia mija kolejna rocznica słynnej ucieczki rotmistrza Witolda Pileckiego, z KL Auschwitz, wraz z dwoma obozowymi towarzyszami: Edwardem Ciesielskim i Janem Redzejem w 1943 roku.

    10.04.2020. Wielki Piątek i kolejne rocznice.

    Fall Weiss, Katyń, Smoleńsk. Nie sposób tego zapomnieć.
    Nie sposób też nie zauważyć zbiegów okoliczności.

    Rocznice wydarzeń w naszym historycznym Kalendarium
    mijają a bieżące wydarzenia nadają im niezwykły kształt.

    Przeżywamy pandemię
    koronawirusa.
    My i inne kraje. Chiny,
    Włochy, Hiszpania,
    Wielka Brytania,
    Stany Zjednoczone.
    Kolejne epicentra
    światowego dramatu uświadamiającego nam jasno
    że wszyscy żyjemy na jednej planecie.

    W tym roku w Wielki Piątek, dzień pamięci kolejnej
    rocznicy męki i śmierci Chrystusa, pamiętamy
    zbrodnię katyńską i śmierć
    elity polskiego narodu,
    której delegacja dziesięć
    lat temu ( na zdjęciu
    obok w trakcie wizyty
    trzy lata wcześniej ),
    w zamiarze oddania hołdu
    ofiarom, tego dnia zginęła
    pod Smoleńskiem. Przed tym jednak była inna data,
    11 kwietnia 1939. Dzień, w którym Hitler podpisał plan
    agresji na Polskę, zrealizowany wespół z sowiecką
    Rosją we wrześniu tego roku. Dziwnym trafem
    w tym samym dniu 4 lata później niemiecka agencja
    „Transocean” podała pierwszą relację z odkrycia
    masowych grobów polskich jeńców wojennych
    zamordowanych strzałem w tył głowy przez Rosjan.
    A tu wiosna, piękna pogoda. 2020 rok.
    Musimy jednak pozostać w domach z powodu pandemii i wielkanocne uroczystości
    możemy przeżyć tylko przed telewizorem. Ten czas służy jednak refleksji.

    Pamiętamy i pamiętać będziemy. Wiele ambitnych planów odkładamy na półkę
    by przewartościować sens życia. I sens śmierci.

    28.02-01.03.2020. Dni żołnierzy wyklętych.

    W tym roku pierwszym wydarzeniem od niedawna obchodzonego narodowego dnia
    pamięci 1 marca był w Gliwicach piątkowy przemarsz ulicami miasta wspólnie
    przygotowanego przez prawie 8 organizacji pochodu. A wśród nich: Gliwicki Klub Gazety Polskiej,
    Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół" z Knurowa,
    gliwicki oddział Ruchu Narodowego, Konfederacji
    Polski Niepodległej, Towarzystwa
    Studentów Polskich
    i przykościelne grupy wsparcia tradycji, edukacji
    i wiary. Zanim to
    jednak nastąpiło
    w kościele p.w.
    Trójcy Świętej przy ulicy Mikołowskiej odbyła się
    trydencka msza
    św. w intencji
    niezłomnych
    żołnierzy polskich, którzy w tragicznych warunkach komunistycznego terroru który
    po wojnie trwał na naszej ziemi
    oddali swe życie za wolność
    i wiarę. Bo tak należy to definiować. Ich głównym grzechem był
    brak zgody na przemoc oraz
    narzucanie Polakom ideologii
    i rządów obcego państwa,
    sprzecznych z naszą tradycją
    i kulturą.
    Przemarsz ze sztandarami
    i pochodniami w wieczornym
    mroku miasta był przykładowo eskortowany przez policję od
    rynku do kościoła św. Barbary, gdzie w kaplicy pamięci złożony został wieniec i wiazanki kwiatów.
    Tam po kilku słowach
    organizatorów i modlitwach w intencji ofiar zbrodni NKWD i UBP, działań sędziów,
    katów i różnorakich skrytobojców w majestacie prawa i porządku publicznego,
    które miały na zawsze wymazać ich imiona i życie
    z kart historii i pamięci narodu a dziś powracają w
    chwale, odśpiewano na Ich cześć hymn państwowy.

    Drugim wydarzeniem był niedzielny Bieg Tropem
    Wilczym, tradycyjnie organizowany przez panią
    Elżbietę Kogowską, która powoli staje się lokalną
    instytucją kojarzoną jednoznacznie z biegnącymi,
    dla siebie i pamięci, starszymi, młodszymi i całkiem młodymi ludźmi.
    W tym roku, podobnie jak w ubiegłym, trasę biegu wytyczono scieżkami parku
    przyległego do Szkoły Podstawowej nr 18 przy ulicy Okrzei. Pierwszym biegiem był


    najważniejszy, bo liczący 1963 metry, na pamiątkę roku w którym zginął ostatni
    polski żołnierz wyklęty - wachmistrz Józef Franczak. Długość trasy odpowiadała
    możliwościom praktycznie wszystkich dorosłych.

    Następnym był bieg na 1200m, przewidziany dla
    dzieci i młodzieży, a trzecim 11 kilometrowy dla
    “zawodowców” który z oczywistych względów
    wymagał specjalnej zaprawy. Jak co roku przed
    startem odśpiewano nasz hymn
    państwowy. Tym razem głównym
    bohaterem byl rotmistrz Witold
    Pilecki, którego wizerunek widniał
    na koszulkach biegaczy.
    Nowością, było uczestnictwo
    w głównej trasie biegu osób ćwiczących sprawnościowe marsze z kijkami tzw. “Nordic
    Walking”. Relaksowe podejście do wydarzenia tej grupy uczestników widoczne było
    zwłaszcza w tle otwierających
    i zamykających każdy bieg
    pilotów jadących na quadach,
    obsługujących formacje wojsk
    obrony terytorialnej jak też
    gliwickiej jednostki “Agat”.

    Wyjątkowo zaprezentował się tryumfator trasy najdłuższej. Jego dynamiczna sylwetka już na starcie i półmetku
    biegu wróżyła zwycięzcę. Inni uczestnicy zaprezentowali się równie dynamicznie,
    choć przeważał dobry humor, pogoda ducha i atmosfera przedniej zabawy
    i wypoczynku. Zwłaszcza dzieciaki miały rodochę przeżywając kontakt z wielkimi
    pojazdami bojowymi “specjalsów”.
    Byli też specjalni goście, a wśród nich córka słynnego dowódcy oddziału żołnierzy
    wyklętych z Podbeskidzia majora Henryka Flamego “Bartka”.
    Pełną galerię zdjęć z biegów Tropem Wilczym 2020 prezentujemy
    w Archiwum Wydarzeń 01.03.2020. Gliwicki Bieg Żołnierzy Wyklętych.


    Organizatorom należą się słowa najwyższego uznania i gratulacje za dobrze
    zorganizowaną imprezę patriotyczną, która wkrótce została określona w prasie jako
    najlicznijszy z wszystkich tegorocznych biegów tropem wilczym w Polsce.

    Na koniec przypominamy jeszcze fragment wiersza Zbigniewa Herberta
    jednoznacznie kojarzonego z żołnierzami wyklętymi: Przesłanie Pana Cogito:

    Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
    po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

    idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
    wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

    ocalałeś nie po to aby żyć
    masz mało czasu trzeba dać świadectwo (...)

    31.01.2020. Walne zebranie i ... działamy dalej.

    W miniony piątek w naszej siedzibie przy ul.Barlickiego 3 odbyło się walne zebranie
    sprawozdawczo-wyborcze członków SPAK O/Gliwice w trakcie którego odnowiony
    został mandat zaufania sprawujących władzę organów Oddziału.
    Frekwencja, jak na okazję, była przykładowa. Nastroje również. Wszystko przebiegło
    zgodnie z planem, a nawet ponad. Mąż jednej z naszych koleżanek eskortujący
    i towarzyszący jej przy różnych organizacyjnych okazjach przez aklamację został
    przyjęty do Stowarzyszenia. Nie mając wyjścia i nie ryzykując rodzinnego konfliktu
    złożył ( na razie ustną ) deklarację woli wstąpienia.

    Część formalno-prawna zebrania przebiegła
    sprawnie. Sprawozdania, protokoły i uchwały
    absolutoryjne przyjęliśmy bez zastrzeżeń.
    Tematy w dyskusji poruszyliśmy różne, przy czym
    wyróżnił się jeden; planowanej budowy pomnika na Placu Krakowskim.

    Komitet Budowy, w którym uczestniczą wszyscy
    nasi członkowie, wykazał się wysokim poziomem
    zrozumienia i inicjatywy w pozyskiwaniu pieniędzy
    na ten szczytny cel. Rozprowadzamy np. cegiełki
    po 50 ( obok ) i 100 złotych ( powyżej ). Planujemy
    też akcję informacyjną w sklepach i placówkach
    posiadających witryny w mieście. Na spotkaniu były również dyskutowane inne
    pomysły i propozycje do realizacji w okolicy. Czas pokaże co uda się zmaterializować.
    A tymczasem powyżej prezentujemy plakat zachecający do wsparcia
    funduszu budowy pomnika

    24.12-03.01-2020. Boże Narodzenie cz. II.

    No i mieliśmy Święta. Niestety bez śniegu i mrozu, ale za to niezwykłe, jak zawsze.
    W kościele garnizonowym p.w. św Barbary atmosfera również była świąteczna.
    Na codzień surowo prezentujące się wnętrze świątyni
    ożyło, ubogacone choinkami z ozdobami i światełkami.
    I wiernych jakby przybyło na
    odprawianych mszach świętych.

    A w Polsce jak kraj szeroki
    i długi świętowano. Radośnie
    i dostojnie. Korzystając z okazji, przedstawiamy apsydę kościoła
    pw. św. Małgorzaty w Bielsku-
    Białej, w nastrojowej świątecznej
    szacie, z szopką, bez której żaden
    polski kościół nie jest gotowy
    na powitanie Bożej Dzieciny.

    W wigilijny wieczór łamaliśmy się opłatkiem przy
    rodzinnym stole z najbliższymi i przyjaciółmi. W gronie kombatantów Armii Krajowej
    i ich rodzin uczyniliśmy to jednak dopiero 3 stycznia b.r. po świętach, na tradycyjnym
    już spotkaniu w klubie gliwickiego 6 Batalionu Powietrzno-Desantowego.
    Tym razem nasze wydarzenie zaszczycił swoją obecnością, pełniący obowiązki
    Prezydenta Gliwic, Janusz Moszyński.
    Byli obecni również zaproszeni goście; przedstawiciele
    wojska, szkół i członkowie Światowego Związku Żołnierzy
    Armii Krajowej. Nam, jako organizacji zaplecza, przypadł
    zaszczyt wsparcia prezesa gliwickiego oddziału Związku
    w prowadzeniu spotkania i uczestniczenie w konsumpcji
    przygotowanych dóbr kultury i kulinariów.

    A było czego doświadczać.
    Zanim to jednak nastapiło, minutą
    ciszy uczciliśmy pamięć zmarłych
    w minionym roku kolegów z ŚZŻAK.
    Ale też, na optymistycznej nucie,
    cieszyliśmy się długowiecznością tych,
    którzy odebrali listy gratulacyjne z okazji osiągnięcia jubileuszowego wieku 95 lat.
    A potem był koncert. Na spotkanie przybył bowiem chór Średniej Szkoły Muzycznej
    im. Ludomira Różyckiego w Gliwiach uświetniając je swoim występem.
    Wysłuchaliśmy więc z wielką radościa pięknie wykonanych kolęd w których
    partie solowe młodych głosów zachwycały czystościa i profesjonalizmem.

    Dziekując za koncert
    Prezes Kołkowski podzielił
    się z nami refleksją, że
    o taką Polskę, katolicką
    i bożą, walczył z bronią
    w ręku w czasie wojny.
    Pofatygował się też na scenę by osobiście wręczyć czerwoną rożę dyrygentce
    i kierowniczce chóru pani prof. Joannie Pudlik ( co uwieczniliśmy na zdjęciu ).
    Wydarzeniem było też podziękowanie za zaproszenie i życzenia dla kombatantów
    zdrowia i wszelkiej pomyślności w nowym 2020 roku od Prezydenta Moszyńskiego.
    Odzewem Sekretarza Oddziału były życzenia sukcesu w zbliżających się
    w najbliższą niedzielę wyborach w Gliwicach, w których nasz gość kandyduje
    do objęcia pełnionej przez siebie funkcji jako pełnoprawny Prezydent Gliwic.

    Oczywiście częścia spotkania było tradycyjne połamanie się przez obecnych opłatkiem
    i posiłek poprzedzony błogosławieństwem i modlitwą, w zastępstwie naszego
    garnizonowego kapelana, odprawioną przez księdza komandora Bogusława Wronę.

    15-19.12.2019. Boże Narodzenie cz. I.

    Furia przeciwników reformy polskiego sądownictwa w kraju i Europie zadziwia.
    Tymczasem najlepsze w polskim kalendarzu święta mamy już za pasem.
    Buntownicy polskich tradycji nie chcą łamać się opłatkiem
    w opanowanych przez lewicowych liberałów urzędach
    państwowych ale my czynimy to w najlepsze.

    Koledzy z Fundacji Pomaganie
    Łączy Ludzi znów wyjechali na
    Ukrainę z paczkami.
    Tym razem do Mościsk, Łanowic, Biskowic, Wojutycz, Samboru,
    Strzelczysk i Lwowa.
    Organizatorem wyprawy było
    Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Wschodnich
    z Bytomia. Dzięki wsparciu marszałka województwa
    śląskiego sprawnie przebiegł
    transport darów łącznie
    z przekroczeniem państwowej
    granicy.
    Cześcią każdej wizyty było
    spotkanie opłatkowe, w trakcie
    którego wszyscy czuli że są
    “z jednego pnia” choć gości
    witali i młodsi i starsi. Nie obyło się też bez wizyty grobów
    obrońców dawnych polskich ziem z lat wojny i okupacji
    na odnawianych stopniowo
    cmentarzach.
    Nasi koledzy odwiedzili także
    rozgłośnię polskiego radia
    we Lwowie.
    Wszędzie ważne były
    pamiątkowe zdjęcia, najlepiej
    z nowokupionym obrazem albo
    dobrym tłem, na przykład Opery Lwowskiej. Ot, dla potomnych ...
    Wraz ze zdjęciami otrzymaliśmy również wiadomość, że 24 stycznia 2020 roku
    w Katedrze Lwowskiej zostanie odprawiona msza św. w intencji darczyńców akcji.

    W czwartek 19 grudnia wzięliśmy zaś udział
    w spotkaniu opłatkowym w komendzie gliwickiego
    garnizonu, które
    tradycyjnie skupia
    reprezentantów
    sąsiednich
    jednostek
    i instytucji współpracujących z 4 WOG Gliwice;
    samorządowców,
    członków organizacji kombatanckich, patriotycznych
    i lokalnych businessmenów.
    Witając zebranych Dowódca Garnizonu udzielił
    głosu naszemu
    prezesowi, który
    miał okazję
    poinformować o planowanym do realizacji na
    Placu Krakowskim pomniku powstań polskich
    i zachęcić do udziału w tworzeniu jego funduszu.
    W narożu
    czekały
    ulotki
    które
    stopniowo
    znikały.
    Stół z potrawami był przygotowany jak zwykle
    na kolorowo i różnorodnie.
    Dodatkowym szczegółem były dekoracje ścian,
    które przywoływały na myśl stare, tradycyjne
    elementy wyposażenia świątecznych wnętrz,
    ale i te związane z ostatnimi latami zmian
    w polskiej historii wojskowości i jej nowej doktryny militarnej.
    Aby uwiecznić ten stan, po zakończeniu spotkania, prezes gliwickiego oddziału ŚZŻAK poprosił o zdjęcie, które zamieszczamy.

    01.12.2019. Rocznica śmierci “Bartka”.

    W Czechowicach-Dziedzicach u Oo. Jezuitów w kościele pw. św. Andrzeja Boboli
    została odprawiona uroczysta msza św. dedykowana rocznicy śmierci dowódcy
    leśnych oddziałow NSZ Podbeskidzia, pośmiertnie
    awansowanego do stopnia majora Henryka Flame
    ps."Bartek".

    W szczelnie
    wypełnionej
    wiernymi
    świątyni
    wybrzmiała homilia z pięknymi słowami o walce
    i trwaniu przy odwiecznych wartościach Polski
    i Polaków. O losach ludzi, którzy swoje życie oddali
    w służbie narodu, o rezultatach wojny i pożogi sprowadzonej na nasz kraj
    przez Niemcy i sowiecką Rosję.

    Obecna była córka majora, rodziny i członkowie Związku Żołnierzy
    NSZ, grupa rekonstrukcyjna młodzieży, harcerze z Pierwszej
    Drużyny im. majora Henryka
    Flame w Czechowicach-
    Dziedzicach, poczty
    sztandarowe, lokalni
    i zaproszeni działacze
    społeczni, okoliczni
    mieszkańcy.
    Byliśmy również i my.

    Po mszy św. w wypełnionej
    sali kompleksu zakonnego
    Oo. Jezuitów odbyło się spotkanie z ciekawą
    prelekcją historyczną Bogdana Ścibuta,
    prezentującego wyniki historycznych badań
    i udokumentowane kulisy
    działań UBP przeciwko
    partyzanckim grupom
    oporu na Podbeskidziu. Miała też miejsce równie ciekawa
    prezentacja umundurowania, uzbrojenia i wyposażenia
    partyzanckiego, na tle okoliczności przetaczających się przez Polskę fal kolejnych
    okupacji i związanych
    z nimi ludzkich losów.

    Prowadzący spotkanie
    imponowali fachową
    wiedzą i oczywistą pasją
    poznawania i pięlegnowania
    tradycji, których synteza mieściła się w słowach wyszytych na sztandarach:
    Bóg, Honor, Ojczyzna. Wśród gospodarzy
    spotkania i jego uczestników wyczuwało się
    atmosferę podniosłości, serdeczności, wspolnoty
    i nabożeństwa. Nie chodziło bowiem tylko
    o rocznicę, ale i przyszłość, w której cieszyła
    obecność młodzieży, wplatającej wątki
    historii w budowane dzisiaj jutro.

    Podsumowaniem całego wydarzenia było krótkie wystąpienie majora Stanisława
    Turskiego ze Swiętokrzyskiej Brygady NSZ, który na zakończenie w kilku słowach
    ujął swoją refleksję o decyzji wstąpienia do partyzantki w sytuacji gdy jego koledzy
    nie dotrzymali słowa i nie stawili się na umówione spotkanie.

    Pewnie i dzisiaj moglibyśmy debatować o naszych dylematach. Jak się zachować,
    po której stanąć stronie. Czym jest odwaga a czym zdrada, nawet gdy ma się epizod
    przynależności do ruchu oporu i walki o szczytne pryncypia.

    11-30.11.2019. Świętowanie niepodległości II.

    W uzupełnieniu serwisu obchodów narodowego święta zamieszczamy zdjęcia
    z uczestnictwa naszych kolegów w tegorocznym warszawskim Marszu Niepodległości.
    Otrzymaliśmy również zdjęcia z uroczystości 11 listopada, które w tym roku bez
    przeszkód odbyły się we Lwowie. Załączamy je wraz z garścią informacji.
    Organizatorem pięknego wydarzenia na Cmentarzu Orląt było Towarzystwo Kultury
    Polskiej Ziemi Lwowskiej i Konsulat Polski we Lwowie. Częścią programu były
    wystąpienia pani p.o. Konsul Generalny RP Katarzyny Sołek, Prezesa TKPZL
    Emila Legowicza a także zaprzysiężenie kadetów z liceum w Suchedniowie.
    Obecni byli hierarchowie Kościoła Katolickiego, polscy harcerze na Ukrainie
    i przedstawiciele polskich stowarzyszeń z Mościsk, Brodów, Łanowic, Sambora,
    Sadowej Wiszni i Borysławia. Polacy z kresów i macierzy.
    Na pamiątkowej płycie Grobu Nieznanego Żołnierza złożono wieńce i kwiaty.
    Na grobach Powstańców Lwowskich zapalono znicze. Jak wszędzie w Polsce
    i świecie o godzinie 12.00 odśpiewano Mazurek Dąbrowskiego.
    Warto wspomnieć, że w wielu miastach dawnej Rzeczpospolitej 30 listopada pamięta
    się także o Powstaniu Listopadowym, które we Lwowie również odbiło się
    patriotycznym echem w 1830 roku.

    ( Przy redagowaniu wiadomości wykorzystano zdjęcia i informacje prof. Mariana Frużyńskiego. )

    8-11.11.2019. Świętowanie niepodległości.

    Na zaproszenie dyrektora gliwickiego Zespołu Szkół Samochodowych im. Stefana
    “Grota” - Roweckiego w piątek 8 listopada uczestniczyliśmy w uroczystej akademii
    z okazji Święta Niepodległości.
    Uroczystość była niezwykle podniosła. Tym razem obecny był prezes gliwickiego Oddziału ŚZŻAK
    i przedstawiciel WKU.
    Całość prowadził
    nasz niestrudzony
    historyk i kolega
    Leszek Zyman.

    Zgodnie z nowymi zaleceniami Ministerstwa
    Edukacji Narodowej szkolne akademie z okazji
    Święta Niepodległości są koordynowane w taki
    sposób aby o godzinie 11.11 wszyscy odśpiewali hymn narodowy. Tak też stało się
    i u nas. Piękne przemówienie wygłosił dyrektor Leszek Płowiec, głos zabrał
    kapitan Kołkowski, a uczniowie zaprezentowali swój program słowno-medialny,
    zawierający główne wątki historyczne polskiej drogi do niepodległości roku 1918.

    W poniedziałek zaś
    11 listopada solidna
    grupa członków SPAK
    wzięła udział w wędrówce
    lub inaczej; tegorocznej
    Pielgrzymce Patriotycznej
    Górnośląskiego Klubu Przyjaciół Camino, której trasa biegła od Lubszy do Woźnik
    w powiecie lublinieckim. Pogoda znów nam dopisała więc przeżyliśmy poznawczą przygodę z zabytkami i krajobrazami naszej
    śląskiej ziemi. Jak zwykle pierwszym etapem
    była msza św. którą tym razem celebrowali księża pod
    przewodnictwem
    proboszcza
    parafii kościoła
    św Jakuba Starszego w Lubszy. Piękna XIV wieczna
    świątynia pełna była wiernych, co nieczęsto zdarzało
    się nam w przeszłości,
    zaś spotkanie nasze główny celebrans zakończył
    wezwaniem wiernych do odśpiewania hymnu
    państwowego,
    co jak sam
    stwierdził,
    odbyło się
    pewnie w tym miejscu po raz pierwszy. Po
    odmówieniu pierwszej dziesiątki różańca, na przedkościelnym placu, ruszyliśmy w drogę,
    powiewając flagami i dzieląc się wrażeniami
    ze zmieniających się przed naszymi oczami
    pejzaży jesieni.
    Słońce
    wychodziło zza
    chmur, to znów
    chowało się, ale do końca dnia było sucho i przejrzyście.
    Dziesiątkowe przystanki były zarządzane przy
    przydrożnych krzyżach ale cały przemarsz był dosyć
    krótki, jak na pielgrzymkowy szlak, więc po paru godzinach dotarliśmy do Woźnik.
    Po drodze przeszliśmy nad nową autostradą A-1 i polami dotarliśmy do pięknego
    drewnianego kościółka św. Walentego, patrona zakochanych. Najstarsza wzmianka
    o tym kolejno przebudowywanym obiekcie sięga XV wieku, a dobrze utrzymane
    wnętrze jest pełne uroku. Na przykościelnym cmentarzu zapaliliśmy znicze na grobach
    powstańców śląskich i pod tablicą poświęconą żołnierzom 3 Pułku Ułanów Śląskich,
    którzy zginęli w okolicy podczas walk w 1939 roku. Dłuższą chwilę spędziliśmy przy grobie Józefa Lompy, który był synem tej ziemi
    i zasłużył się wieloletnią działalnością na rzecz
    utrzymania kultury i polskości Ślązaków, gdy
    germanizacyjna polityka Prusaków w XVIII
    i XIX wieku odbierała im godność i tożsamość.

    Bardzo
    ciekawie opowiadała o nim dyrektor pobliskiej
    szkoły podstawowej, w której zakończyliśmy swoją swiąteczną
    wędrówkę.

    I tam, po poczęstunku, obejrzeliśmy niewielkie muzeum
    w dobrze utrzymanym podpiwniczeniu budynku.

    Przedtem jednak wzięliśmy
    udział w uroczystości pod
    pomnikiem pamięci, gdzie
    burmistrz miasteczka wraz
    z radnymi, pocztami
    sztandarowymi i lokalną
    orkiestrą dętą czekał na nas
    abyśmy nie stracili wątku całości wydarzenia. Wszyscy byli bardzo serdeczni i gościnni. Czuliśmy się zaszczyceni powitaniem i rodzinną atmosferą wokół naszej pielgrzymki.

    Było tak jak powinno być na Śląsku. Dobrze, ciepło i u siebie.

    1-3.11.2019. Dni świętych, bohaterów i Polaków.

    W tym roku mieliśmy trzy dni na świętowanie. Piątek, sobotę i niedzielę.
    Na odwiedziny rodzin i grobów bliskich nam ludzi.
    Na modlitwę, refleksję, zadumę.

    Widzimy, jak zmienia się klimat tradycyjnych obchodów pamięci o tych,
    którzy odeszli, ale przecież są wśród nas. Pamiętamy o nich jak gdyby bardziej
    dojrzale, bardziej narodowo, bardziej
    historycznie. Utrwalamy ich w przekazie
    rodzinnym, religijnym ale i medialnym.
    Bo przekształcamy naszą rzeczywistość na
    kulturowo bardziej uniwersalną, ale też
    strukturalnie solidniejszą.

    1 listopada
    pamiętamy
    o Powstaniu Lwowskim 1918 roku. Tym razem
    nasi koledzy z Fundacji "Pomaganie Łączy Ludzi"
    byli na Ukrainie wcześniej.
    Ich znicze dotarły do zaprzyjaźnionych z nami
    Polaków przed Wszystkimi Świętymi i zapłonęły
    bez przeszkód.

    Po wyborze nowego
    prezydenta Ukrainy
    poprawił się klimat
    wzajemnych relacji
    polsko-ukraińskich i niech tak pozostanie.

    Nasze cmentarze zaś w Polsce znów zadziwiały.
    Najbardziej o zmroku. Modlitwy za zmarłych, bliskich nam
    ludzi wypełniały
    kościoły pełne
    wiernych, którzy
    też kiedyś odejdą w przeszłość, ale póki co proszą
    za tych, których fizycznie już nie ma. Zaduma,
    refleksja, modlitwa. Oto co nas ogarnia w te dni.

    Niestety,
    w tym roku świąteczna pamięć o naszych
    bohaterach zakłócona została decyzjami nieodpowiedzialnych
    radnych Żyrardowa
    i Białegostoku,
    zmieniających nazwy
    ulic gen.Fieldorfa-Nila
    i majora Łupaszki na komunistyczne twory powojennej
    “władzy ludowej”: “Jedności Robotniczej” i “Podlaska”.

    Widocznie dla
    “politycznej gównażerii”
    - jak nazwał radnych
    pewien profesor
    uniwersytetu
    gdańskiego
    - narodowi bohaterzy, np.twórca i dowódca
    “Kedywu”, zamordowany po wojnie przez
    komunistycznych
    zbrodniarzy w warszawskim więzieniu na Rakowieckiej,
    czy przedwojenny major kawalerii Wojska Polskiego
    i dowódca 5 Wileńskiej Brygady AK, zgładzony po wojnie
    w więzieniu j.w., są nikim.

    Cytując dalej profesora ... "Choć pewnie wielu nigdy
    nie nauczymy i nie przekonamy, bo są potomkami twórców systemu przemocy i pozostaną jego kontynuatorami,
    to zło zwycięża tylko wtedy, gdy dobro pozostaje bierne" ...

    Do pracy więc.

    28.09.2019. Doroczna uroczystość pod Barutem.

    W ostatnią sobotę września, jak co roku, spotkaliśmy się by oddać cześć
    i przypomnieć żołnierzy NSZ z oddziału kpt. Henryka Flamego ps. „Bartek”, którzy
    we wsi Dąbrówka, na polanie „Hubertus” pod Barutem oddali swoje życie w 1946 roku.
    Znów, jak co roku, niebo było dla nas przychylne.
    Pomimo nocnej nawałnicy i porannych chmur,
    na czas naszej uroczystości słońce oświetliło polanę.

    W tym roku wśród nas
    zabrakło wojewody
    opolskiego, był jednak
    przedstawiciel premiera
    Morawieckiego. Był również dyrektor generalny Urzędu
    Wojewódzkiego w Katowicach, reprezentując wojewodę
    śląskiego. Byli parlamentarzyści, z senatorem Probierzem
    i posłem Pyzikiem. Był starosta gliwicki. Byli kombatanci ŚZŻAK i ZŻNSZ, byli leśnicy.
    Jak zawsze nie zawiedli policjanci z miast i powiatów strzeleckiego i gliwickiego.
    Nie zawiodły też klasy mundurowe z Knurowa i Pyskowic.
    Nieco słabiej były reprezentowane inne szkoły i ich
    sztandary ale, jak stwierdził kolega z ŚZŻAK,
    najważniejsze, że tradycja jest
    podtrzymywana i uroczystość
    co roku się odbywa.

    Ciekawe, jaki wpływ na udział
    w niej miały zbliżające się wybory parlamentarne i jak
    dalej potoczą się losy jej uczestników.

    Przewodnictwo mszy św. objął
    tym razem ks. ppłk. Krzysztof
    Smoleń, z garnizonowej parafii
    p.w. św. Barbary w Gliwicach.
    Homilię wygłosił ksiądz Jerzy
    Andrzej Klichta, ale jego słowa
    wywołały tym razem mieszane
    uczucia wśród słuchaczy. No cóż, nie zawsze udaje się trafić w dziesiatkę, stwierdził
    znajomy członek Bractwa Kurkowego.

    Przedstawiciel premiera odczytał list
    z przesłaniem do uczestników wydarzenia
    z ciepłymi słowami podziękowania
    i szacunku za pielęgnowanie cennej dla
    potomnych tradycji.
    W imieniu Instytutu Pamięci Narodowej
    dr Tomasz Greniuch, z Biura Poszukiwań i Identyfikacji Opolskiej Delegatury IPN,
    zabrał głos przypominając co wydarzyło się na polanie Hubertus 73 lata temu.

    Dobrym słowem, po zakończeniu części
    oficjalnej, podzieliły się z nami córki
    żołnierzy NSZ, które niezależnie od
    okoliczności, przyjeżdżają rokrocznie
    na polanę pod Barutem.
    Przebijało z nich uczucie wiary i nadziei,
    że pamięć o bliskich nam przodkach
    i ich towarzyszach, którzy oddali swoje
    życie dla następnych pokoleń,
    nie zaginie. A ci, co czują to
    w sobie, zawsze będą wracali do miejsc takich jak polana „Hubertus”.

    W tym duchu swoich wypowiedzi udzielili, obecnej na miejscu gliwickiej telewizji
    „Imperium”, kombatanci i włodarze gminy i powiatu. Teraz czekamy na publikację
    programu, poświęconego temu wydarzeniu ( na: https://tvimperium.pl/ ).
    Jak zawsze, w trakcie uroczystości, major (!) Biś poprowadził Apel Pamięci wraz
    z salwą honorową, po czym poszczególne delegacje, u stóp krzyża partyzanckiego,
    złożyły wieńce i wiązanki kwiatów.

    Rutynowo podkład muzyczny zabezpieczyła
    orkiestra ze Świbia, a chór parafialny
    z Wielowsi śpiewem wsparł wokalną
    cześć programu.
    Organizatorzy, w tym rownież SPAK, zebrali
    komplementy za fachowo poprowadzoną
    uroczystość.

    A my przy redakcji powyższej wiadomości
    skorzystaliśmy z fachowo wykonanych zdjęć
    m.in. przez Gminny Ośrodek Kultury Wielowieś,
    Starostwo Powiatowe w Gliwicach oraz Panią Agnieszkę Dłuciok.
    Dziękujemy !

    20.09.2019. Ślubowanie, zebranie i tropy.

    W piątek rano uczestniczyliśmy w dorocznej uroczystości, która stanowi trwały rytuał w Zespole Szkół Samochodowych im. gen. Stefana “Grota” Roweckiego w Gliwicach.
    W ślubowaniu nowoprzyjętych uczniów klas pierwszych.

    W tym roku zabrakło zwyczajowych gości,
    w osobach przedstawicieli WKU i garnizonu,
    nie było też prezesa gliwickiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy
    Armii Krajowej.
    Ich kalendarze były pełne służbowych
    zobowiązań. Byliśmy jednak my, co pozwoliło
    na rzadką dyskusję w gabinecie dyrektora
    o ciekawych wątkach lokalnej i krajowej
    historii a także postaciach jej bohaterów.

    Po przysiędze w Gliwicach uczniowie złożyli kwiaty pod
    pamiątkową tablicą patrona szkoły. W Pyskowicach
    Instytut Pamięci Narodowej
    zaś udostępnił wystawę
    o kapitanie Robercie Oszeku,
    dowódcy pociągu pancernego
    “Korfanty” z czasów
    III Powstania Sląskiego.

    Zestaw 9 tablic można było obejrzeć na skwerze przed Zespołem
    Szkół im. Marii Konopnickiej.

    Tropy bohaterów biegną
    wzdłuż i wszerz naszego kraju, musimy ich tylko poszukać.
    Często wręcz fascynujące życiorysy tych
    niezwykłych ludzi
    mogą być inspiracją
    dla następnych pokoleń. Trzeba je jednak odkryć
    i poznać. Tak jak ten, kapitana polskiej marynarki
    wojennej z Zabrza, który sam jeden może być
    przykładem tragicznych losów synów naszej
    śląskiej ziemi. Tragicznych i pięknych zarazem.

    A my jeszcze tego samego dnia odbyliśmy nasze
    kwartalne zebranie, na którym kłębiło się
    od ciekawych zagadnień do dyskusji. Nasz nowo
    poznany gość z ZŻ NSZ zabrał głos w sprawie
    zbliżającej się uroczystości pod Barutem, a prezes
    o konieczności upamiętnienia bohaterów powstań śląskich i II wojny światowej.

    Będzie się działo oj, będzie. Tylko rąk nie dość znowu i głów.

    6,7,8.09.2019. Gliwice, Namysłów, Gierałtowice.

    W ostatnich dniach minionego tygodnia wzięliśmy udział w trzech niezwykłych
    wydarzeniach. Każde z nich było inne, ale miały wspólny mianownik.
    Wszystkie poświęcone były ludziom, którzy walczyli o wolność Polski i Polaków.
    W piątek, korzystając z oferty organizatorów rocznicy obrony Westerplatte
    w Bojkowie 1 września, siedzieliśmy na widowni niewielkiego teatru
    “Stara Kotłownia” mieszczącego się w budynku
    Młodzieżowego Domu Kultury w Gliwicach przy
    ul. Barlickiego 3.
    Oklaskiwaliśmy monodram,
    oparty na zapiskach kapitana
    Franciszka Dąbrowskiego,
    jednego z dowodców placówki
    Westerplatte we wrześniu
    1939 roku, wykonany przez Dawida Szóstaka. Kameralne
    warunki tej niewielkiej sceny i zestaw osobowy widowni, na
    której rozpoznaliśmy twarze znane z innych
    patriotycznych uroczystości, odbywających
    się w mieście i powiecie, spowodowały
    znakomity efekt.
    Amatorski, a równocześnie sugestywny
    przekaz treści zapisków oficera, który znalazł się w miejscu
    i czasie o historycznym znaczeniu dla potomnych, był
    emocjonalnie doskonały.

    Oszczędna narracja,
    wyważona gestykulacja
    i dojrzała osobowość aktora
    zasłużyły na długie brawa.
    To było prawdziwe przeżycie. I pomyśleć, że
    wykonawcą był amator !

    W sobotę, na zaproszenie kolegów ze SPAK O/Namysłów
    i tamtejszej grupy członków “Solidarności” wzięliśmy udział
    w odsłonięciu pamiątkowej
    tablicy w trzydziestolecie
    powstania legalnych
    struktur
    NSZZ “Solidarność”
    opolskich leśników.

    Leśnicy, których
    rokrocznie spotykamy na uroczystościach w Barucie uznali
    za istotne przekazanie następnym pokoleniom pamięci o
    minionych wydarzeniach
    i odchodzących działaczach, którzy w warunkach
    systemu komunistycznego przetaczali koło historii
    na drugą stronę.

    Wprawdzie
    padał deszcz,
    ale słowa
    kapelana Armii Krajowej poświęcającego tablicę
    wybrzmiały echem wśród zebranych: - Tamte dni
    i tamta
    solidarność Polaków nie mogą zaginąć, bo i my
    jako naród zaginiemy. W “funkcyjnej” stodole zebrani wysłuchali
    uczniowskiego wykonania
    piosenek Jacka Kaczmarskiego
    i poezji stanu wojennego,
    dumając z refleksją nad
    przemianami ostatnich lat. Wokół stał las, w ogniu trzaskały
    polana a na ruszcie skwierczały wędliny. Obecny na spotkaniu
    z-ca przew. Kom. Reg. Związku
    również podniósł kwestię pamięci
    o bohaterach tamtych dni. I słusznie.
    Bo oni byli wśród nas.

    Zaś w niedzielę, przy kościele pod
    wezwaniem Matki Boskiej Szkaplerznej w Gierałtowicach,
    na zaproszenie naszej koleżanki mgr Urszuli Kaczmarczyk,
    uczestniczyliśmy w poświęceniu odnowionego pomnika nagrobnego
    księdza Władysława Roboty.

    Postać tego wieloletniego proboszcza lokalnej parafii,
    zasługuje ze wszech miar na pamięć i popularyzację.
    Był On bowiem niezłomnym bojownikiem o polskość ziemi ślaskiej, trwałość jej tradycji
    i wiary katolickiej wśród Ślązaków. Ksiądz Robota był też odważnym pasterzem, który
    odmówił opuszczenia “swoich owieczek” w obliczu niemieckiej agresji w 1939 roku.
    Za swoje przekonania i postawę zginął bestialsko zamordowany w obozie pod
    Nieborowicami 8 września 1939 roku. W niedzielę minęło 80 lat od Jego śmierci.

    W kościele, który powstał dzięki Jego staraniom,
    podczas mszy św.
    prowadzący liturgię
    ksiądz biskup
    Adam Wodarczyk
    przypomniał zasługi
    księdza-męczennika dla
    lokalnej społeczności. Mówiła też o nich historyk Urszula Kaczmarczyk, podczas
    spotkania w parafialnej sali po uroczystości przy grobie ksiedza Władysława.

    A tam, wśród wieńców i wiązanek nie zabrakło również kwiatów, które złożył
    w imieniu naszego Stowarzyszenia Prezes gliwickiego Oddziału SPAK.

    ( Zobacz też Archiwum - Historia - Ksiądz Władysław Robota.
    Pasterz i męczennik za sprawy Boga i ludzi
    )

    31.08-01.09.2019. 80 rocznica wybuchu wojny.

    W tym roku obchodziliśmy kolejną dziesiątkę rocznicy wybuchu największego
    i najtragiczniejszego pod względem ilości ofiar konfliktu zbrojnego w dziejach świata.
    II wojny światowej. Kiedy analizujemy z dystansu
    czasu wypadki, które do tego doprowadziły,
    trudno nie zgodzić się z opinią
    prezydenta RP Andrzeja Dudy,
    wygłoszoną 1 września podczas
    centralnych uroczystości
    w Warszawie, jak też licznych
    historyków, że zbrojny napad na Polskę w 1939 roku był oczywistą
    konsekwencją przyzwolenia świata na niemiecki “pokojowy”
    Anschluss Austrii, aneksję zachodnich Czech, litewskiej Kłajpedy
    a później opanowanie reszty Czech,
    Słowacji i Moraw.
    Przyzwolenie bowiem na zło
    wcześniej czy pózniej kończy się
    jego niekontrolowanym rozprzestrzenieniem.

    W minioną sobotę,
    w przeddzień rocznicy, w budynku dawnej radiostacji
    w Gliwicach odbyło się spotkanie poświęcone zorganizowanej tam przez Gestapo 31 sierpnia 1939
    roku prowokacji i pierwszej ofierze mającej się
    rozpocząć wojny; mieszkańcowi Łubia k/Pyskowic
    powstańcowi śląskiemu Franciszkowi Honiokowi.

    Przeprowadzona przez historyków wymiana opinii i wiedzy o tamtych wydarzeniach,
    połączona była z prezentacją dostępnych publikacji w tym temacie. Ostatnią z nich
    była pozycja zatytułowana: Franz (Franciszek) Honiok 1899-1939 Pierwsza ofiara
    II wojny światowej, autorstwa mgr Krzysztofa Kruszyńskiego i jego uczniów:
    Martyny Werle, Michała Dylewskiego i Kacpra Jatty ze Szkoły Podstawowej nr 8
    w Gliwicach - Bojkowie.
    Autorzy byli obecni na sali.

    Po spotkaniu złożono kwiaty
    i wieńce pod pamiątkową
    tablicą u stóp drewnianej
    wieży nadawczej radiostacji.

    Obecny był Wojewoda Śląski, Prezydent Miasta i gliwiccy parlamentarzyści.

    W niedziele zaś, jak co roku, na cmentarzu w Bojkowie o 4.45 uczestniczyliśmy
    w uroczystej zbiórce i apelu upamiętniającym godzinę pierwszej salwy z pancernika
    Schlezwig-Holstein skierowanej na posterunek Westerplatte w Zatoce Gdańskiej, na którym swoją
    służbę odbywali jej obrońcy, a wśród nich
    chor. Aleksander Szewczuk i kpr. Michal Plewak.

    U Ich grobów, stanęły warty honorowe, obecne były
    rodziny, okoliczni mieszkańcy, uczniowie z pobliskiej szkoły, harcerze, dowódcy i kompania honorowa wojska,
    górnicy, strażacy, przedstawiciele władz. Jak zwykle uroczystość na bojkowskim
    cmentarzu była przejmująca i piękna. Cisza, w której można było słuchać głosu
    prowadzącego, spokojny samotny śpiew solistki, modlitwę kapłana i refleksje
    przedstawiciela władz miasta, była najlepszym akordem myśli i uczuć obecnych
    z bohaterami, którzy odeszli. Świt przebijał się z wolna przez mrok w którym
    wybrzmiał jeszcze apel poległych i salwa kompanii honorowej gliwickiego 6 batalionu
    powietrzno-desantowego. Na grobach Westerplatczyków spoczęły kwiaty i znicze.
    W tym również nasze.
    Tego dnia miała jeszcze miejsce harcerska prezentacja programu o czasach walki
    i oporu a w pobliskim kościele odprawiono mszę św w intencji spoczywających
    na cmentarzu żołnierzy września 1939 roku oraz pokoju na świecie.

    15-24.08.2019. Święto wojska i pogrzeb.

    Po raz pierwszy w powojennej historii Polski w Katowicach, a więc poza Warszawą,
    odbyły się centralne obchody święta Wojska Polskiego. Przygotowujące się na tę
    okazję władze miasta i województwa nie doceniły zainteresowania Ślązaków tym
    wydarzeniem. Grochówki zabrakło. Korki stały wszędzie. Nie mówiąc o kompromitacji
    kolei, której “w pełni zautomatyzowane” składy odmówiły posłuszeństwa, w zabraniu
    tłumów zgromadzonych na licznych stacjach, i nieudanej próbie dowiezienia wszystkich
    zainteresowanych na miejsce i na czas.

    Kilkaset tysięcy rodaków
    ( prawdopodobna liczba to 250-300
    tys. ), a zwłaszcza ich najmłodsza
    generacja, miało jednak frajdę
    oglądając na niebie, a na ziemi nawet
    dotykając, próbki potencjału
    sprzętowego i ludzkiego rodzimej i sojuszniczych armii. Obecny był prezydent RP,
    a jakże, i wielu oficjeli w garniturach i mundurach.
    Defilada była imponująca.

    A potem nagle zmarł nasz kolega i współpracownik
    Tadeusz Puchałka, którego pogrzeb
    w sobotę 24 sierpnia zgromadził na
    cmentarzu w Gierałtowicach wielu znajomych. Przy licznych okazjach,
    na uroczystościach i patriotycznych wydarzeniach pan Tadeusz
    był obecny ze swoim aparatem fotograficznym zasilając nas
    swoimi zdjęciami.
    Był autorem artykułów o tematyce wojennej i historycznej
    w lokalnej prasie. Na naszej stronie przy wielu wpisach są
    ujęcia Jego autorstwa. Będzie nam Go brakowało.
    ( zobacz też Archiwum - Historia - Tadeusz Puchałka - Nekrolog )

    ( Przy redagowaniu powyższej informacji wykorzystano zdjęcia SPAK O/Pyskowice. )

    1-3.08.2019. Powstanie, pamięć i tożsamość.

    Minęła kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Pierwszego sierpnia
    o godzinie 17.00 w całym kraju rozległy się syreny alarmowe znacząc godzinę “W”
    bohaterskiego zrywu zbrojnego podziemia stolicy, który 75 lat
    temu w warunkach upadającego niemieckiego totalitaryzmu
    III Rzeszy przypomniał światu że jeszcze Polska nie zginęła.

    Dowództwo Armii Krajowej wspólnie
    z jednostkami Narodowych Sił
    Zbrojnych i Batalionów Chłopskich
    podjęło decyzję o rozpoczęciu walki
    ze znianawidzonym okupantem. Liczono na wsparcie stojącej na
    drugim brzegu Wisły “sojuszniczej”
    armii Stalina ale sowieccy dowódcy
    w cichym porozumieniu z Niemcami woleli patrzeć na ginących
    Polaków niż ogladać ich zwycięstwo.
    My w Gliwicach tego roku na skrzyżowaniu ulic Zwycięstwa
    i Marcina Strzody przy dźwiękach syren znów obejrzeliśmy symboliczną akcję
    miejscowego klubu Gazety Polskiej wstrzymującego ruch na kilka minut.
    Kibice Piasta Gliwice zebrani pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego w tym samym czasie
    wznieśli okrzyki ”Cześć i chwała bohaterom !” i tylko Rynek przestał być na tę okazję
    miejscem zebrania gliwickich patriotów.

    W Warszawie centralne władze państwowe
    z prezydentem Dudą mocno zaznaczyły
    Powstanie w kalendarzu patriotycznych
    wydarzeń i trzeba przyznać że Polacy
    coraz piękniej przeżywają tę datę. W bieżącym roku nawet niemiecki minister
    spraw zagranicznych, obecny w Warszawie, wydawał się pełen gorących uczuć dla
    Powstańców Warszawskich i Polaków. Cóż, gdy niemieckie
    uczucia kończą się na poziomie słów a ich poczucie
    odpowiedzialności za wojenne zbrodnie i grabieże dokonane
    w Polsce nie uwzględnia zadośćuczynienia.

    Pamięć jest jednak nasza a my
    pamiętać będziemy, bo pięknych ludzi
    i ich czynów zapomnieć się nia da.

    Pamiętać będziemy więc także o naszej
    koleżance Marysi Nowak-Kowalskiej,
    która po walce z nowotworem odeszła
    od nas w niedzielę 28 lipca o 9.37 rano.
    Jej pogrzeb zgromadził w kościele św. Katarzyny i na cmentarzu w Toszku setki osób.
    Honory przyszli jej oddać włodarze powiatu gliwickiego, mieszkańcy, pacjenci i koledzy
    z Liceum Ogólnokształcącego w Pyskowicach, szpitali i przychodni gdzie pracowała
    i slużyła ludziom. Maryna była instytucją i wszyscy którzy z nią się zetknęli kochali ją
    i szanowali w sposób w jaki kocha się i szanuje szefa, ojca, matkę i przyjaciela.

    Jej liczna rodzina i koledzy powtarzali w rozmowach
    że jej obecność wśród nas jest trwała i niezależna od
    czasu i okoliczności. Tak jak pamięć o jej ojcu, który
    za swoją działalność konspiracyjną został po wojnie
    wskazany przez ówczesną “władzę ludową” do kary śmierci, lecz na skutek interwencji prawniczej
    skazany na niższą karę i objęty amnestią.
    Idąc w ślady ojca była wraz z mężem
    współzałożycielem gliwickiego oddziału SPAK i tak jak wielu innych społecznych
    organizacji ich członkiem i motorem. Koledzy i koleżanki z klasy pamiętać ją będą
    zawsze jako szefa samorządu a potem niezbędne przedłużenie ich życia rodzinnego
    i środowiskowego. Jej niespożyta energia i zaangażowanie nadawały ton i dostarczały
    niezbędnej wiary w sens wielu przedsięwzięciom i pomysłom.

    Czas płynie ale Ona pozostanie wśród nas.

    8-20.07.2019. Wyjazd i praca w Jampolu.

    Na początku lipca wraz z kolegami z bytomskiego Towarzystwa Miłośnikow Lwowa
    i Kresów Południowo-Wschodnich a także Towarzystwa "Pomaganie Łączy Ludzi"
    z Knurowa kilku naszych członków przebywało
    na Ukrainie, gdzie pomagaliśmy w porządkowaniu
    niszczejących cmentarzy
    i pozostałości polskiej
    kultury dawnej
    Rzeczpospolitej.

    Nasza wyprawa była
    częścią 10-tej edycji akcji “Mogiłę Pradziada Ocal od
    Zapomnienia”, w której uczestniczyło ponad tysiąc osób
    z całej Polski. Kolumnę samochodów z uczestnikami wyprawy, w tym również nas,
    poprowadził tym razem pojazd Andrzeja Dery Sekretarza Stanu Prezydenta RP.
    Odcinkiem działań naszej grupy był cmentarz w Jampolu na Podolu, dawnej strażnicy
    przygranicznej w woj. bracławskim, założonej przez Jana Zamoyskiego dla obrony
    Rzeczpospolitej przed najazdami Turków. Nie ostał się w nim zamek, kościół wysadzili
    w powietrze sowieci, a jedynym śladem polskiego panowania na tych terenach jest
    obecnie cmentarz. I to na nim, w wyniku naszej pracy,
    powróciła świeżość do licznych pomników i nagrobnych
    płyt, z których wiele zasługuje na miano prawdziwych dzieł sztuki.

    Do celu podróży dotarliśmy
    przez Radymno i Mościska
    po 18 godzinach jazdy drogami z niezliczonymi ubytkami
    w nawierzchchni i dziurami, często wielkości lejów po
    bombach lotniczych. Sympatyczni mieszkańcy
    miasteczka byli zdziwieni, że są ludzie, którzy
    robią cokolwiek za darmo. Mer wsparł nas
    jednak darmową akomodacją w lokalnym
    hotelu.

    Klimat w zasadzie
    jest tam podobny
    do naszego z tym,
    że w powietrzu
    nie ma komarów.

    Wśród chaszczy i zarośli walczyliśmy z przyrodą, uważając na liczne węże, żmije
    i jaszczurki, które wkrótce pojawiły się na stopniowo oczyszczanych połaciach
    cmentarza.
    Przeżycia, których dostarczyła nam
    praca, i świadomość uczestniczenia
    w tak pięknym i ważnym
    przedsiewzięciu, pozostawiły w nas
    niezatarte wspomnienia, utrwalone
    również na licznych fotografiach.

    Nasza 6 osobowa grupa była jedyną z Górnego Sląska. Obok nas
    w Jampolu pracowali młodzi ludzie z wojewodztwa wrocławskiego
    i Warszawy.
    Dziekując wszystkim za współpracę i poświęcenie czasu przeznaczonego na wakacje,
    wytężonej pracy dla zachowania pamięci naszych przodków, załaczamy zdjęcia z tego
    jedynego w swoim rodzaju urlopu.

    11.07.2019. Rocznica „Krwawej Niedzieli”.

    Jako uzupełnienie poprzedniej informacji należy przypomnieć jeszcze rocznicę
    ludobójstwa na Wołyniu 1943 roku. Masowej zbrodni z premedytacją zorganizowanej
    i przeprowadzonej przez Ukraińską Powstańczą Armię i Organizację Ukraińskich
    Nacjonalistów na Polakach, Żydach i tych Ukraińcach, którzy swoich sąsiadów - Polaków chronili, wspierali i starali się bronić.
    Śmierć poniosło wówczas do 150 tysięcy bezbronnych kobiet, dzieci, starców i mężczyzn; obywateli państwa polskiego.
    Kulminacją trwających wiele miesięcy działań była „Krwawa Niedziela”, której data
    została uznana przez Sejm Rzeczpospolitej Polskiej uchwałą z 22 lipca 2016 roku za
    Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa Ukraińskich Nacjonalistów.

    ________________________________________________________

    Informacje o wcześniejszych wydarzeniach
    znajdują się w zakładce Archiwum - Wydarzenia