STOWARZYSZENIE PAMIĘCI ARMII KRAJOWEJ
ODDZIAŁ GLIWICE
  • O Nas
  • Statut
  • Linki
  • Forum
  • Strona Tytułowa
  • 

    1 listopada 1918 we Lwowie wybucha powstanie.

    I

    Dzień 1 listopada kojarzy się przede wszystkim z rzymskokatolicką uroczystością
    Wszystkich Świętych.
    Niewielu jednak pamięta, że jest to także data wybuchu jednego z największych zrywów niepodległościowych. 1 listopada 1918 r. rozpoczęło się bowiem
    polskie powstanie we Lwowie.
    Była to spontaniczna reakcja mieszkańców miasta – noszącego dumne miano
    „Semper Fidelis” – na zajęcie koszar i innych ważnych obiektów przez
    oddziały składające się z żołnierzy austro-węgierskich narodowości ukraińskiej.

    Oddziały te dodatkowo wsparte zostały przez Legion Strzelców Siczowych,
    którymi dowodził jeden z arcyksiążąt austriackich, Wilhelm Habsburg,
    zwany „Wasylem Wyszywanym”. Arystokrata ów, wywodzący się z rodziny cesarskiej, w planach wielu środowisk miał być głową przyszłego państwa ukraińskiego,
    ściśle powiązanego z Wiedniem, a obejmującego swym zasięgiem nie tylko Galicję Wschodnią, ale i Łemkowszczyznę, Bukowinę i ziemię przemyską.

    II

    Walki rozpoczęły się od szkoły im. Henryka Sienkiewicza i Domu Akademickiego,
    w których to budynkach zabarykadowali się członkowie konspiracyjnej
    Polskiej Organizacji Wojskowej. Pierwszą z placówek dowodził kpt. Zdzisław
    Tatar-Trześniowski, a całością obrony miasta kierował kpt. Czesław Mączyński.
    Z kolei na czele Polskiego Komitetu Narodowego stanął hr. Tadeusz Cieński.

    Do stawiającej opór garstki obrońców szybko dołączyli inni. Liczba walczących
    po stronie polskiej zwiększyła się w ciągu następnych dni do kilku tysięcy osób.
    Broń zdobywano na wrogu lub z rozbijanych magazynów austriackich.

    W owym czasie mężczyźni byli wciąż w armii austriackiej – i to na różnych frontach, bo wojna wciąż trwała. Do walki stanęli więc młodzi ludzie – uczniowie, studenci, harcerze, a także dziewczęta i kobiety. Najmłodszy z powstańców miał zaledwie
    dziewięć lat. A najmłodszy, który za męstwo otrzymał order Virtuti Militarni,
    uczeń gimnazjalny Antoś Petrykiewicz, walczący na „Reducie Śmierci”
    (Górze Straceń), miał zaledwie 14 lat.

    Innym znanym powstańcem był jego rówieśnik, Jurek Bitchan. Poległ on na Łyczakowie. Jego matka, Aleksandra Zagórska, komendantka Ochotniczej Legii Kobiet, także brała udział w walkach. Ze względu na wiek, jak i waleczność,
    historia nadała powstańcom miano „Orląt Lwowskich”.

    Boje były nadzwyczaj zacięte, o każdą ulicę, o każdy dom, a nawet o poszczególne kondygnacje. Wznoszono barykady, a do odciętych dzielnic przedostawano się kanałami. W końcu 20 listopada nadeszła odsiecz wojskowa z Krakowa i Przemyśla. Przybyła ona koleją, bo Ukraińcy zlekceważyli przeciwnika i nie wysadzili ani torów, ani mostów. Odsieczą dowodził płk Michał Karaszewicz-Tokarzewski.

    Następnego dnia o świcie rozpoczęła się decydująca batalia. Ciężkie walki toczyły się w dzielnicy Zamarstynów i wokół Cytadeli, a także na Podzamczu i Wysokim Zamku oraz w wielu innych punktach.

    Sukcesem było okrążenie pozycji ukraińskich od południa i wschodu. Z tego powodu oddziały wroga, mimo swej wyraźnej przewagi w sprzęcie i ludziach, aby nie znaleźć się w kotle, musiały się wycofać z miasta.

    22 listopada 1918 r. o godz. 5:40 rano, na wieży lwowskiego ratusza załopotała
    biało-czerwona flaga. Zatknęli ją żołnierze rotmistrza Romana Abrahama, dowódcy
    obrony Góry Straceń. Cały Lwów był w polskich rękach, ale walki wokół miasta,
    jak i ostrzał ukraiński ze wzgórz, trwały jeszcze do maja 1919 r.

    Wielu spośród „Orląt” wzięło później udział w wojnie polsko-bolszewickiej, a zwłaszcza w bitwie pod Zadwórzem, gdzie heroiczny czyn obrony przedpola Lwowa,
    przez 330 polskich żołnierzy pod dowództwem kpt. Bolesława Zajączkowskiego,
    przed siłami bolszewickiej I Konnej Armii Siemiona Budionnego,
    nazwano „Polskimi Termopilami”.

    III

    Co się stało z głównymi bohaterami powstania? Antoś Pietrykiewicz, w dwa miesiące
    po wyzwoleniu miasta, zmarł w szpitalu z odniesionych ran.
    Jego dowódca, Roman Abraham, został generałem; bił się dzielnie w 1939 r.
    jako dowódca Wielkopolskiej Brygady Kawalerii.

    Generałem został też Michał Karaszewicz-Tokarzewski, który po klęsce wrześniowej objął funkcję komendanta pierwszej podziemnej organizacji oporu, jaką była
    Służba Zwycięstwu Polski; aresztowany przez NKWD, trafił przez Syberię
    do armii gen. Andersa. Zmarł aż w Casablance w Maroko.

    Z kolei Czesław Mączyński został pułkownikiem i posłem na Sejm RP.
    Karierę polityka wybrał także Tadeusz Cieński, zapalony społecznik. Nawiasem mówiąc, jego wnuk, Stanisław Pruszyński był współzałożycielem Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach.

    Tragicznie potoczyły się losy Tatara-Trześniowskiego. W wyniku konfliktu personalnego zastrzelił w 1921 r. swego dowódcę, a następnie siebie samego.

    Smutny los spotkał także arcyksięcia Wilhelma. Po powrocie do Wiednia nadal snuł utopijne plany polityczne, wiążąc się z niemieckimi nazistami i ukraińskimi nacjonalistami. W 1947 r. został aresztowany przez NKWD. Zmarł w radzieckim więzieniu w Kijowie, w tym samym mieście, w którym chciał być koronowany na króla.

    Pamięć o poległych uczczono poprzez wzniesienie wspaniałego Cmentarza Obrońców Lwowa na Łyczakowie i złożenie ciała jednego z „Orląt” w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie w 1925 r. Dziś pamięć o bohaterach przypominają tak pomniki,
    na przykład cmentarzu na Sępolnie we Wrocławiu oraz w Częstochowie i Żarach,
    jak i nazwy ( co najbardziej cieszy ) szkół w Gliwicach, Opolu, Kędzierzynie-Koźlu
    i innych miastach.

    IV

    Niestety establishment III RP nie chciał pamiętać o bohaterach. Nadskakując ukraińskim prezydentom, najpierw Wiktorowi Juszczence, a następnie Petro Poroszence, nawet nie wymieniał ich imion w czasie uroczystości państwowych.

    Protestował przeciwko temu w 2008 r. Światowy Kongres Kresowian. Występując w jego imieniu Danuta Skalska napisała w liście otwartym do ówczesnego ministra obrony narodowej Bogdana Klicha:
    "Z ubolewaniem stwierdzamy, że od pewnego czasu, podczas uroczystości państwowych ( m.in. ubiegłorocznego Święta Niepodległości i tegorocznego dnia Wojska Polskiego ) w czasie apelu poległych przy grobie Nieznanego Żołnierza – nie są wzywani do apelu Obrońcy Lwowa i żołnierze walczący o Polskę
    na Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej.
    Nie przypuszczamy, aby czynniki odpowiedzialne za przygotowanie listy pól bitewnych nie posiadały stosownej wiedzy historycznej. Tej wiedzy dostarczają
    umieszczone wokół Grobu Nieznanego Żołnierza tablice, na których wyszczególnione są miejsca chwały polskiego oręża; – również te, za naszą obecną wschodnią granicą. Widnieje na nich także Krzyż Virtuti Militari
    przyznany za najwyższe zasługi w obronie Ojczyzny zbiorowemu bohaterowi:
    miastu Lwów. Czy zasługi te w czymkolwiek umniejszać może fakt,
    że Lwów znajduje się obecnie poza granicami Polski?
    Pozostaje nam domniemywać, że przyczyną obecnego stanu rzeczy i wybiórczego traktowania poległych podczas uroczystych apeli, są niczym niewytłumaczalne dla nas zabiegi o poprawność polityczną za wszelką cenę, nawet jeśli
    tą ceną miałyby być: prawda historyczna i szacunek dla ofiary życia
    naszych przodków walczących o Polskę."

    Pamiętajmy o tym, idąc na cmentarze 1 listopada i zapalmy znicz
    – najlepiej wraz z dziećmi – i pomódlmy się za lwowskich powstańców,
    którzy oddali swe młode życie za naszą wolność.

    ( powyższy materiał jest redakcją tekstu ks. Tadeusza Isakowicza Zaleskiego A.D. 2015 )