STOWARZYSZENIE PAMIĘCI ARMII KRAJOWEJ
ODDZIAŁ GLIWICE
  • O Nas
  • Statut
  • Linki
  • Forum
  • Strona Tytułowa
  • 

    JOZEF KAROL NOWAK - 1920 - 2020.

    Góral, akademik, więzień Oświęcimia i Wronek,
    działacz społeczny i przedsiębiorca.

    W setną rocznicę urodzin przedstawiamy życiorys człowieka niezwykłego.
    Syna tej ziemi i wieloletniego mieszkańca powiatu gliwickiego.
    Józef Karol Nowak urodził się 3 marca 1920 roku w Bystrej koło Żywca jako najstarszy
    z ośmiorga dzieci Katarzyny z Caputów i Michała Nowaka.
    Pochodził z góralskiej rodziny chłopskiej, ojciec dodatkowo był robotnikiem kolejowym.
    Dzieciństwo spędził w drewnianej chałupie na Grojcu, górze wznoszącej się nad
    Żywcem. I choć nigdy już nie powrócił na dłużej do swojego matecznika zawsze
    podkreślał z dumą swoje pochodzenie i przywiązanie do stron rodzinnych.

    Wartościom wyniesionym z domu rodzinnego takim jak
    umiłowanie wiary, ojczyzny, szacunek dla człowieka i jego
    pracy, uczciwość, ukochanie przyrody czy pielęgnowanie
    ojczystego języka pozostawał wierny przez całe swoje życie.

    W 1938 roku uzyskał maturę w Gimnazjum im. Mikołaja
    Kopernika w Żywcu jako wyróżniający się uczeń klas o profilu
    matematyczno-przyrodniczym. Warto pozostać na moment
    w latach gimnazjalnych Józefa Nowaka. Okres ten kształtuje
    osobowość u większości młodych ludzi na całe dalsze życie.
    Bez wątpienia, w pokoleniu „Kolumbów”, do którego należał
    odcisnął szczególne piętno.
    Józef Nowak dał się poznać w gimnazjum jako niezwykle utalentowany znawca
    etnografii i dociekliwy badacz folkloru i obyczajów oraz pasjonat i uczestnik obozów
    krajoznawczych. Mimo bardzo młodego wieku napisał sztukę teatralno-widowiskową
    „Wesele góralskie od Żywca” i opublikował wyniki
    swoich badań w szeregu artykułów bardzo
    różnorodnych tematycznie z zakresu medycyny
    ludowej, astronomii, obserwacji zjawisk
    przyrodniczych itp. Nie przyjął jednak kuszącej
    propozycji studiowania etnografii na UJ, a rozpoczął
    studia na Politechnice Lwowskiej - był również
    utalentowanym matematykiem. Zdecydował się na
    nie za namową oraz dzięki materialnemu wsparciu dwóch gimnazjalnych profesorów.
    Jak sam pisze we wspomnieniach: „Zaciągniętego długu wdzięczności nie byłem
    w stanie spłacić po dzień dzisiejszy. Wszystko pokrzyżowała wojna, okupacja i jej
    następstwa”… Jednak śledząc dalsze losy Józefa Nowaka trudno nie zauważyć,
    że wprawdzie już nie wobec swoich protektorów, ale wobec społeczeństwa
    spłacił ów dług z nawiązką.
    Na Politechnice Lwowskiej zaliczył pierwszy rok studiów na wydziale mechanicznym
    (oddział elektrotechniczny). Został tam też prezesem tzw. „Bratniaka” koła
    samopomocy studenckiej. 7 września 1939 roku brał udział w ochotniczej obronie
    Lwowa w ramach Legii Akademickiej. Po zajęciu miasta przez Armię Radziecką,
    utraciwszy cały swój studencki dobytek wrócił do Żywca.
    Tam już w grudniu 1939 roku związał się ze zorganizowanym w tym rejonie
    konspiracyjnym ruchem oporu przeciwko okupacji niemieckiej. Był bliskim
    współpracownikiem Edwarda Zajączka ps. „Wolf” (zawodowego żołnierza Wojska
    Polskiego)– znanego na tym terenie działacza Obozu Wielkiej Polski i Stronnictwa
    Narodowego. Trzeba dodać, że osobę Edwarda Zajączka darzył Józef Nowak
    niezwykłym szacunkiem.
    W poświęconej mu książce swojego autorstwa
    przedstawia go jako nieprzeciętnego patriotę,
    niezłomnego i odważnego żołnierza, człowieka
    prawego, którego obrał sobie jako wzór do
    naśladowania. ( Na zdjęciu obok, spotkanie obu
    współpracowników po okresie przemian w Polsce
    w latach 1989-1990. )
    Józef Nowak działał w Tajnej Organizacji Wojskowej(TOW) i Związku Walki Zbrojnej
    (ZWZ) oraz „Ojczyźnie” na terenie całego obszaru bielskiego obejmującego kilka
    powiatów. Miał kontakty jako łącznik z pierwszym sztabem władzy konspiracyjnej na
    tym obszarze, legitymującym się oparciem o rząd gen. Sikorskiego. Z polecenia
    Zajączka i ks. St. Słonki utrzymywał kontakty z księżmi mającymi powiązania
    z działalnością patriotyczną „Ojczyzny”. Poza wymienionymi zadaniami łącznika,
    głównym zadaniem Józefa Nowaka (pseudonim „Wiesław” i „Zawirski”) było
    organizowanie pionu młodzieżowego „Ojczyzny” na terenie całego obszaru.
    Należało do niego prowadzenie kształcenia (tajnego nauczania), organizowanie
    samokształcenia na poziomie szkoły średniej, prowadzenie informacji
    o sytuacji politycznej, kolportowanie prasy podziemnej, przygotowanie
    młodzieży do walki z okupantem, dbanie o moralny i intelektualny rozwój
    młodzieży, przeciwdziałanie zdradzie narodowej i wyniszczaniu biologicznemu
    społeczeństwa polskiego. Organizacja młodzieżowa została wcielona do
    Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW), a następnie scalona z Armią Krajową.

    28 czerwca 1941 roku Józef Nowak został aresztowany przez Gestapo,
    w ramach „Akcji Schmelt” (aresztowanie Żydów i Polaków nie zarejestrowanych
    w Arbeitsamtach), i osadzony w obozach pracy przymusowej.
    Najpierw przebywał w więzieniu w Sosnowcu, następnie w Klein Mangersdorf
    (Magnuszowiczki) na Opolszczyźnie, a potem w Rattwitz (Ratowice koło Wrocławia).
    Od maja 1942 roku przebywał w Oświęcimiu-Monowicach (KL Auschwitz III)
    zatrudniony przy rozbudowie Monowitz III oraz w pracy w IG-Farben. Prowadził tam
    działalność konspiracyjną i należał do wybitnych organizatorów podziemia w okręgu
    śląskim, o czym zaświadczają współwięźniowie w licznych dokumentach i publikacjach.
    Odzyskał wolność w 1945 roku.
    Powrócił do Żywca i natychmiast zaczął brać udział w uruchamianiu nauki
    w lokalnym gimnazjum, gdzie został zatrudniony jak nauczyciel matematyki.
    Pragnął jednak ukończyć przerwane studia i został studentem Politechniki Krakowskiej.
    Przy Jego wszechstronnych zdolnościach całkiem prawdopodobne były szanse, że
    zostanie biochemikiem. Gdy padło hasło utworzenia na Ziemiach Zachodnich pierwszej
    polskiej uczelni – Politechniki Śląskiej w Gliwicach, natychmiast tutaj przyjechał i wraz
    z kolegami stał się jednym z pierwszych jej studentów i zarazem znaczącym
    współorganizatorem.
    Na tej nowej uczelni chciał wdrażać doświadczenia z Politechniki Lwowskiej.
    Próbował reaktywować „Bratniaka”, co mu się udało tylko pod postacią uczelnianego
    Koła Elektryków, którego został prezesem. Podejmował próby odbudowania
    Sodalicji Mariańskiej i Młodzieży Wielkiej Polski, ale były to już inne czasy.
    Środowiska studenckie penetrowane były przez UB. Próby wciągnięcia go do pracy
    w uczelnianych kołach ZWM, OMTUR czy „Wici” nie dały rezultatu. Wychowany
    na wartościach Romana Dmowskiego i Edwarda Zajączka nie przystawał do nowej
    rzeczywistości. Mimo celujących wyników w nauce, wysokiej oceny kadry
    nauczycielskiej (w większości pochodzącej ze Lwowa) i znaczącego prestiżu
    w środowisku uczelni w dniu 28 maja 1946 roku, po wizycie w Gliwicach Stanisława
    Mikołajczyka, któremu studenci zgotowali owacyjne przywitanie został aresztowany,
    tym razem w imieniu władz PRL.
    W dwóch procesach został skazany za nieujawnienie przynależności do NOW-AK,
    Młodzieży Wszechpolskiej i SN. Wyrok brzmiał: - 8 lat więzienia.
    Prokurator, zważywszy Jego duże zdolności organizatorskie i autorytet wśród
    studentów, żądał dla Niego, jako dla osoby szczególnie niebezpiecznej dla "porządku
    prawnego" Polski, kary śmierci!
    W więzieniu przebywał od maja 1946 do marca 1951 roku w Katowicach, Wronkach
    i w Krakowie. Podkreślić należy, że więzienie we Wronkach słynęło z bardzo ciężkich,
    warunków, a dodatkową karą i wyjątkowo traumatycznym doświadczeniem było
    tam dla Niego spędzenie ponad dwóch lat w odosobnionej celi, tzw. „pojedynce”.

    8 marca 1951 objęty amnestią wyszedł na wolność i osiadł
    w Gliwicach. Byłemu więźniowi politycznemu niełatwo
    było znaleźć pracę. Ponieważ w czerwcu 1951 roku
    ożenił się z poznaną w więzieniu sanitariuszką Stefanią
    Elsenbahn, ( na zdjęciu obok Jego uśmiech nosi jeszcze ślady
    przeszłości ) skazaną również z powodów politycznych
    działaczką harcerską i AK, Józef Nowak imał się różnych prac,
    aby utrzymać rodzinę. Był robotnikiem, ślusarzem, monterem,
    kreślarzem, technologiem, szefem produkcji w kilku
    zakładach; np. w hucie, w warsztatach, w bazie sprzętu,
    w przemyśle tworzyw sztucznych, itd.

    W latach 1957–1962, po odwilży październikowej, związany był z Politechniką Śląską,
    z Zakładem Optyki i Mechaniki Precyzyjnej kierowanym przez prof. Edmunda Romera.
    Doświadczenia tamtego zakładu i jego produkcję przeniósł pózniej do ZZG „INCO”.
    W międzyczasie, pracując i aktywnie uczestnicząc
    w wychowywaniu dzieci ukończył zaoczne studia
    na Politechnice Śląskiej uzyskując tytuł magistra
    inżyniera technologa budowy maszyn
    ze specjalnością budowy aparatury pomiarowej.
    Zakłady INCO podporządkowane były Stowarzyszeniu
    PAX. Zakład Aparatury Pomiarowej i Automatyki
    Przemysłowej najpierw powstał w Gliwicach
    (w 1960 roku), ale z powodu szczupłości miejsca znaleziono dla niego dogodną
    siedzibę w zabudowaniach po starym młynie w Pyskowicach. Powstały w 1964 roku
    zakład dawał tam szansę na miejsca pracy przede wszystkim kobietom, które
    stanowiły trzon jego załogi. W późniejszym czasie otwarta została także
    jego filia - ZZG INCO w Radlinie.

    Józef Nowak od samego początku był organizatorem
    tych zakładów, a potem ich dyrektorem. Okres pyskowicki był nie tylko najważniejszy dla Niego
    pod względem zawodowym, ale zostawił tu
    największą część swojego serca, swoich umiejętności
    i ambicji. Ta nowoczesna, jak na owe czasy,
    choć niewielka fabryczka, zatrudniająca około 300 osób, w szczególny sposób
    powiązana była ze środowiskiem lokalnym. Józef Nowak personalnie inicjował rozmaite
    przedsięwzięcia jak np. wsparcie budowy kościoła na Osiedlu, wsparcie sportu
    młodzieżowego, Klubu Filmowego „Jaś” czy miejscowych szkół i bibliotek.
    Nie bez powodu konstrukcja tego zakładu, a nade wszystko niemal rodzinne więzi
    i chrześcijańskie wartości pielęgnowane w nim były fenomenem nie tylko
    w tamtych latach siermiężnego socjalizmu, ale budzą podziw i dzisiaj.
    Zawsze niezwykłe uznanie miał Józef Nowak dla śląskiej gospodarności i śląskiego etosu pracy, co szczególnie podkreśla w swoich wspomnieniach.

    W 1971 roku został powołany na stanowisko dyrektora Departamentu Produkcji
    i Wyposażenia w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Warszawie, gdzie przeniósł się wraz z rodziną. Nadzorował wtedy zakłady doświadczalne i naukowe aparatury pomiarowej w całej Polsce, uczestniczył w wielu międzynarodowych sympozjach i konferencjach naukowych. Równocześnie angażował się we władzach stowarzyszenia PAX. W 1980 roku na kilkanaście miesięcy powrócił do Pyskowic,
    w związku z tym, że Jego ukochany zakład borykał się z różnymi trudnościami.
    Były to w życiu społeczno-politycznym naszego kraju czasy trudne, których jak widać los Mu nie oszczędzał. Powstała „Solidarność”, nadszedł stan wojenny.
    Józef Nowak, dla którego aktywność polityczna była oczywistością, działał odważnie, ale nie koniunkturalnie. Wychowany w duchu wartości chrześcijańskich i narodowych, zawsze w życiu je realizował bez względu na konsekwencje polityczne. U niego zawsze liczył się człowiek. W 1995 roku pyskowickie INCO zostało zlikwidowane, co niezwykle mocno przeżył. Do końca życia żywo interesował się losami swoich dawnych współpracowników, z wieloma utrzymywał kontakty i serdeczne więzi.

    Po stanie wojennym powrócił do Warszawy. Zarządzał Fundacją Pomocy Rodzinie, wydawał pismo „Człowiek”. Na emeryturze został współorganizatorem Stowarzyszenia Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę. Był wieloletnim dyrektorem biura tego stowarzyszenia i sekretarzem zarządu głównego, wiceprzewodniczącym ds. weryfikacji i gromadzenia dokumentacji historycznej. Aktywną działalność w stowarzyszeniu, inspirowaną społeczną potrzebą zadośćuczynienia ofiarom wojny, prowadził
    do roku 2000, dopóki pozwalały mu na to siły i zdrowie.
    Trzeba dodać, że to nie jedyne zaangażowanie społeczne Józefa Nowaka - emeryta.
    Nie tylko kontynuował swoje młodzieńcze zainteresowania wydając kolejne pisane
    gwarą ważne książki (m.in. „Godki Babki i Dziadka Nieboscyków” , „Boży Rocek”,
    „Słownik gwary żywieckiej”), pisał wspomnienia (o Edwardzie Zajączku, o Obozach
    Organizacji Schmelt itp) publikował teksty merytorycznie związane z pracą zawodową,
    przede wszystkim techniczne, ale również filozoficzne, polityczne czy związane
    z socjologią rodziny. Bywał i tłumaczem, bowiem dobrze znał język niemiecki.
    Chętnie, i mimo upływu lat z niegasnącym zapałem, zabierał głos w sprawach
    politycznych. Fizycznie uczestniczył w spotkaniach wielu ważnych dla niego gremiów,
    których był członkiem - stowarzyszeń kulturalnych, społecznych czy towarzystw
    naukowych. Nie potrafił bowiem być bezczynny i takim pozostał niemal
    do ostatnich dni swojego życia.

    Temperament i osobiste zdolności zawsze lokowały go w życiu na kierowniczych
    i przywódczych stanowiskach, jednak nigdy nie zabiegał o osobiste profity,
    nagrody i zaszczyty. Była to przede wszystkim, choć brzmi to dziś staromodnie -
    autentyczna służba drugiemu człowiekowi. Trudno powiedzieć również czy czuł się
    doceniony za swoje zasługi za działalność w ruchu oporu, czy satysfakcjonowały
    go odznaczenia kombatanckie i inne, które otrzymał - Krzyż Oświęcimski, Krzyż
    Armii Krajowej, Srebrny Krzyż Zasługi, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski,
    nigdy bowiem nie epatował martyrologią i kombatanctwem, a w Jego wspomnieniach
    nie można znaleźć ani nienawiści, ani pragnienia zemsty, ani nawet zachęty do
    podejmowania walki. Przeciwnie, cały wysiłek przekazu w swojej warstwie historycznej
    skierowany jest na chronienie i przestrzeganie następnych pokoleń, aby nigdy więcej
    nie miały miejsca równie tragiczne i ponure czasy, oraz przekonanie, czasem trochę
    utopijne, że tylko właściwe wychowanie w rodzinie, szkole, nieustanne kształcenie
    i organiczna praca u podstaw ma szansę ocalić Jego - nasze, dzieci i wnuki.

    Józef Nowak był Kombatantem RP i posiadał
    stopień podporucznika rezerwy, chociaż nigdy
    nie walczył z bronią w ręku. Za swoją żołnierską
    powinność uważał pamięć o współwięźniach,
    współtowarzyszach walki podziemnej, którzy
    zginęli, zostali zabici lub zamordowani i nie
    doczekali żadnego uznania. To im dedykował
    większość medali.
    Również każde podziękowanie, na które zasłużył, traktował jako spłatę owego,
    zaciągniętego przed laty, długu wobec swoich nauczycieli.

    Wraz z Małżonką po 62 latach szczęśliwego, choć nie bez trosk małżeństwa,
    wychował pięcioro dzieci, doczekał się siedemnastu wnuków i ośmiu prawnuków.
    Rodzina była dla Niego największą radością i miłością, a On sam
    dla niej niezastąpionym i niedoścignionym autorytetem, ludzkim punktem odniesienia
    i niesamowitym wsparciem.
    Ostatnie 41 lat, a w zasadzie prawie połowę, długiego, bogatego w doświadczenia
    i pracowitego życia Józef Nowak spędził w Warszawie.
    Wydawać by się mogło, że nie było to wymarzone przez Niego miejsce do życia.
    Z początku trudno było Mu się odnaleźć w stolicy i raził go wielkomiejski blichtr.
    Często i chętnie uciekał z tego, jak żartował „zesłania” na rodzinny Grojec czy do
    Pyskowic, gdzie podczas każdego pobytu odwiedzał znane i przyjazne miejsca.

    Jedyną niezmienną pewność i stabilizację odnajdywał
    w wierze w Boga - niezachwianej nawet w najtrudniejszych
    latach życia i we wsparciu Kościoła. Wartości to wspólne
    przecież i jednakie dla całego chrześcijańskiego świata.
    Tam w Warszawie, niezwykle ważna stała się dla Niego
    Wspólnota Neokatechumenalna, z którą był związany przez
    przeszło trzydzieści lat (jedną trzecią swojego życia).
    Przynależność do niej nie tylko poszerzyła Jego horyzonty
    ludowej religijności, do której był przywiązany,
    ale i zaintrygowała Go owocami misji ewangelizacyjnej
    w 134 krajach świata, w których Neokatechumenat istnieje.
    Dzięki wspólnotowej Drodze, Józef Nowak, uchodzący dotąd za człowieka silnego
    i niepokornego, będący zwykle oparciem dla innych, mógł zrozumieć i przezwyciężyć
    chwile własnych słabości i tęsknoty za ziemską ojczyzną, stawiać przed sobą
    pozaziemskie cele.
    Jednak nawet z oczywistych względów skrócony i bez rodzinnych odniesień życiorys
    Józefa Nowaka nie byłby pełny, a nawet byłby nieprawdziwy, gdyby nie zawrzeć
    w nim Jego najbardziej osobistej uwagi, swoistego przesłania. Pochodzi ono
    z napisanej w 2002 roku własnoręcznie przez Niego biografii „Curriculum vitae”.

    … „Nie sposób bowiem umysłem ogarnąć planów Boskiego Dzieła Stworzenia i Dzieła
    Zbawienia. Czyż mogłem i swoje życie przewidzieć, albo zaplanować?
    Wszystko bowiem, co działo się i dzieje ciągle w moim życiu, nie było skutkiem planów
    moich rodziców, ani wychowawców, ani moich ambicji i uporczywych dążeń.
    Wręcz przeciwnie, działo się to na przekór naciskom, różnych protektorów
    i środowiska. Gdybym był godny tej pokory, do której przywołuje mnie Pan Bóg,
    mógłbym rzec, tak jak kiedyś wyraził się , niezapomniany, spotkany
    na drodze życia ks. prof. Włodzimierz Sedlak (…): »Oto Ty Panie, który
    dałeś mi życie i wiesz co mnie może spotkać, martw się o termin, w którym
    moje życie doczesne zgaśnie, bo taka będzie Twoja wola, aby je zabrać…«”

    Józef Nowak zmarł w 94 roku życia, w Uroczystość Wszystkich Świętych 1 listopada
    2013 roku. Jest pochowany na Cmentarzu Czerniakowskim w Warszawie.

    Zebrała Maria Nowak-Kowalska

    Źródła:

    „Życiorysy na Żywiecczyźnie pisane” red. A. Urbaniec, H. Wożniak 2004 r.
    „Księga Pamiątkowa Liceum w Żywcu” 1959 r.,
    „Wspomnienia lat młodości, nauki i pracy” – Gazeta żywiecka ,Gronie J.K. Nowak
    „Curriculum vitae” 2002 r.- niepublikowane J.K. Nowak
    „Obozy Organizacji Schmelt” Gronie 2008 r. J.K. Nowak
    „Martyrologium mieszkańców Żywca” J. Klistała 2009 r.
    „Początki Politechniki Śląskiej”, W.J. Bąba, 2010 r.
    Rękopisy, wstępy do książek i inne J.K. Nowak

    ( P.S. Autorka powyższego „Życiorysu” - Maria Nowak Kowalska - córka Józefa Nowaka
    i nasza koleżanka odeszła od nas w minionym 2019 roku. )