STOWARZYSZENIE PAMIĘCI ARMII KRAJOWEJ
ODDZIAŁ GLIWICE
  • O Nas
  • Statut
  • Linki
  • Forum
  • Strona Tytułowa
  • 

    8 MAJA - NARODOWY DZIEŃ ZWYCIĘSTWA
    uwagi na marginesie nowego święta III RP
    z materiałów znalezionych w sieci

    8 maja 2015 roku prezydent Bronisław Komorowski fetuje, uchwalony
    przez Sejm RP, Narodowy Dzień Zwycięstwa. Jakiego zwycięstwa?

    Polska odniosła w swojej historii wiele zwycięstw. Zwyciężyliśmy wojnę z Rosją sowiecką w 1920 roku i w 1980 z polskim totalitaryzmem, tworząc Solidarność.
    Wielkie zwycięstwa odnieśliśmy pod Wiedniem, Beresteczkiem, Chocimiem, Kircholmem, Orszą, Grunwaldem, na Psim Polu i pod Cedynią. Tych zwycięstw było znacznie więcej, bo na polach bitewnych wykuwana była wielkość naszej Ojczyzny. I to były prawdziwe ZWYCIĘSTWA.
    Ale 8 maja 1945 roku ?

    Naszym obowiązkiem jest pamięć o bohaterstwie i ofiarności tych naszych przodków, którzy nie szczędzili krwi w walce o wolność i wielkość Polski.
    Ale pamięć, to nie tylko hołd naszej wielkiej historii.
    To przede wszystkim kształtowanie naszej wspólnoty narodowej,
    dumy z dokonań poprzednich pokoleń,
    to zastrzyk moralnej siły koniecznej do trwania i rozwoju naszej wspólnoty.
    To wyznaczanie poziomu naszych aspiracji i mobilizowanie nowych pokoleń dla sprostania największym wyzwaniom teraźniejszości i przyszłości.
    Pamięć zwycięstw, to walka o równą im przyszłość naszej Ojczyzny,
    i jej godne miejsce wśród współczesnych narodów.

    Ale 8 maja, a tym bardziej 8 maja 1945 roku,
    Polska nie odniosła żadnego zwycięstwa.
    Zwycięstwo odniósł Związek Sowiecki a także Stany Zjednoczone,
    Wlk. Brytania i Francja, wyzwolona spod niemieckiej okupacji, ale nie Polska.
    Polska utraciła połowę swojego przedwojennego terytorium państwowego,
    zginęło ponad 6 mln. jej obywateli. Jej stolica została zamieniona w morze gruzów,
    a władze polskiego państwa z wicepremierem, Delegatem Rządu RP na Kraj
    i Komendantem Głównym Armii Krajowej, armii walczącej od początku wojny
    z niemieckim okupantem, zostały aresztowane wraz z dziesiątkami tysięcy żołnierzy i wywiezione wgłąb Związku Sowieckiego.

    Polska z II wojny światowej wychodziła nie tylko jako
    okaleczony naród i zrujnowany kraj, ale przede wszystkim jako naród
    powtórnie zniewolony, tym razem przez drugiego współsprawcę
    wybuchu wojny i jej zwycięzcę - Związek Sowiecki.

    Wychodziliśmy z wojny jako naród, który znów
    utracił swoja wolność.

    Gdy na ulicach Moskwy, Nowego Jorku, Paryża i Londynu
    ludność świętowała i radowała się z zakończenie wojny, Polacy mieli poczucie własnej klęski. Najtrafniej uchwycił to Jerzy Andrzejewski w skądinąd zakłamanej książce „Popiół i diament”. Ale opisując moment ogłoszenia,
    z ulicznych megafonów, komunikatu o zakończeniu wojny, trafnie zauważył,
    że Polacy wysłuchali go w milczeniu, a następnie rozeszli się do swoich zajęć.
    Polacy nie świętowali, bo nie mieli poczucia zwycięstwa,
    mieli poczucie wielkiej klęski. Był to czas, gdy za walkę z niemieckim okupantem
    trafiało się do sowieckiego łagru, albo pod ścianę
    przed pluton egzekucyjny.

    Uznanie zakończenia II wojny światowej za „Narodowy Dzień Zwycięstwa”
    to nie tylko fałszowanie historii, to przede wszystkim wpisywanie się
    w narracje historyczną tych, którzy przyczynili się do
    utraty niepodległości przez Polskę w czasie II wojny światowej,
    wpisywanie się w narrację Związku Sowieckiego,
    który nie tylko przyczynił się do rozpętania tej wojny,
    ale zniewalał nasz naród przez kolejne 45 lat.

    To świętowanie i radość z naszej niewoli, chęć uczestnictwa niewolnika
    w obchodach wydarzeń, które jego właściciel uznaje za wiekopomne dla swojej dominacji
    i który oczekuje od nas takich aspiracji i takiej pozycji,
    jaką uzyskaliśmy w konsekwencji jego zwycięstwa.

    „Narodowy Dzień Zwycięstwa” 8 maja to fetowanie własnej klęski
    i wyraz postkolonialnej mentalności.
    To kapitulacja z własnej podmiotowości w wymiarze historycznym
    i rezygnacja z podmiotowości w wymiarze polityki współczesnej.

    Jak pisał Orwell: „Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość.
    Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość”.

    26 lat po upadku komunizmu w Polsce, Polacy nie kontrolują swojej przeszłości,
    bo nie kontrolują swojej teraźniejszości i nie kontrolują swojej przyszłości.
    Taka jest nauka płynąca z uchwalenia i obchodów „Narodowego Dnia Zwycięstwa”.

    Pierwszym wymogiem odzyskania własnej podmiotowości
    jest kontrolowanie własnej przeszłości

    To fundamentalny wymóg własnej wolności. Bez własnej wizji historii
    jesteśmy skazani na narodowe wykorzenienie i narodową klęskę. Żaden naród
    nie może istnieć bez patriotyzmu, a duma z własnej przeszłości i szacunek dla własnych bohaterów, to podstawa naszej tożsamości, bez której nie ma szans także na własna politykę.

    Państwo polskie nie prowadzi polskiej polityki historycznej.

    W ostatnich latach nie obchodziliśmy 900-lecia obrony Głogowa i zwycięstwa
    na Psim Polu, nie świętowaliśmy zwycięstwa pod Kłuszynem, ani zajęcia Moskwy,
    a obchody 150-lecia Powstania Styczniowego spotkały się z ostentacyjną niechęcią obozu rządowego. Na obchody 70-lecia wybuchu II wojny światowej zaproszono
    przedstawicieli państw, które tą wojnę wywołały.
    Prezydent Komorowski, w imieniu państwa polskiego, uznał nasz naród
    za współwinny zbrodni ludobójstwa na narodzie żydowskim, a tablica
    upamiętniająca to ludobójstwo w Muzeum Żydów Polskich potwierdza to kłamstwo.
    Państwo polskie sfinansowało filmy Ida i Pokłosie obciążające nasz naród
    tą zbrodnia, a telewizja publiczna wyemitowała niemiecki film propagandowy
    także obciążający nasz naród zbrodnią dokonana przez Niemcy.

    W polskiej szkole władze ograniczają naukę historii i literatury polskiej.
    Prowadzi to do kulturowego i narodowego wykorzenienia,
    do niszczenia przywiązania młodego pokolenia do własnego narodu.
    Niszczy narodową dumę i patriotyzm wśród młodego pokolenia.

    Żaden naród nie może istnieć i rozwijać się bez patriotyzmu,
    bez narodowej dumy i wierności narodowej tradycji.
    Niszczenie narodowej dumy i świętowanie obcych zwycięstw,
    które są naszymi klęskami, to niszczenie narodu.
    To działanie w interesie naszych wrogów, którzy dążą do zdezintegrowania
    naszego narodu i zaniku jego instynktu samozachowawczego.

    Odzyskanie własnej przeszłości, to przede wszystkim odbudowa własnej tożsamości i własnego patriotyzmu, to budowanie optymizmu historycznego w oparciu o wspaniałe sukcesy naszej przeszłości.

    To budowanie dumy z roli, jaką nasz naród odegrał w przeszłości.
    Od obrony chrześcijańskiej Europy przed Tatarami, Turkami i bolszewikami,
    dumy z piękna naszych gotyckich i barokowych kościołów,
    z osiągnięć naszego ustroju w postaci zasady neminem capitivabimus
    i filozofii Pawła Włodkowica nienawracania pogan mieczem.

    To duma z tolerancji religijnej i początków demokracji, to wreszcie duma
    z naszej nieustępliwej walki o wolność; postawy św. Maksymiliana,
    dzieła Solidarności i Jana Pawła II.
    To pamięć naszych wielkich zwycięstw militarnych
    w których walczyliśmy w obronie cywilizacji chrześcijańskiej.

    To wszystko buduje przywiązanie do naszego narodu i wiarę w jego przyszłość.

    W naszej historii ponieśliśmy też wiele klęsk; walcząc w słusznej sprawie,
    w sprawie wolności własnego narodu i wolności innych.
    Tym którzy walczyli należy się nasza cześć, nasz szacunek dla ich ofiary.
    Uznanie, że często na przekór wszelkim siłom, walczyli o to,
    co jest najważniejsze dla każdego narodu; o wolność.

    Ich ofiara także nie może być zapomniana,
    bo jest świadectwem wielkiej miłości, wzorem i przykładem,
    jak zachować się w najtrudniejszych momentach naszego życia.
    I im winniśmy cześć.
    To także buduje optymizm historyczny, bo po latach klęsk,
    przychodziły znów zwycięstwa.

    Odzyskanie własnej historii, szacunek dla tych, którzy walczyli o naszą wielkość
    i dla tych, którzy w najbardziej beznadziejnej sytuacji walczyli o nasz honor,
    jak żołnierze niezłomni, walczący z komunistycznym zniewoleniem,
    to warunek naszej podmiotowości i wolności.

    Dlatego musimy z całą siłą przeciwstawić się pedagogice wstydu
    lansowaną przede wszystkim przez „kulturowych” neobolszewików, oskarżających nasz naród o wszelkie możliwe historyczne zbrodnie.
    Ta bolszewicka propaganda oskarżająca np. żołnierzy Powstania Warszawskiego, w ogóle Polaków, o współudział w ludobójstwie niemieckim, ma na celu nie odkrywanie prawdy, ale dyskredytowanie naszego narodu, niszczenie jego patriotyzmu i dumy z własnej polskości. To działalność wrogów naszego narodu i jako taka musi być odrzucona i potępiona.

    Dlatego od pięciu lat, każdego roku, w dniu 9 maja, w dniu w którym spadkobierca Związku Sowieckiego, współczesna Rosja, fetuje swoje zwycięstwo w II wojnie światowej, są ludzie, którzy składają kwiaty i modlą się na warszawskich Powązkach przy symbolicznym grobie Jana Stanisława Jankowskiego, Delegata Rządu na Kraj, najwyższego rangą przedstawiciela władz Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, który przebywał w okupowanej Polsce, aresztowany podstępnie tuż przed końcem wojny przez Armię Sowiecką pod pretekstem „negocjacji”.

    W momencie świętowania przez Sowiety swego zwycięstwa Jan Stanisław Jankowski przebywał w sowieckim więzieniu i prawdopodobnie tam został zamordowany w 1953.

    Ten gest przypomina prawdę historyczną, że zakończenie II wojny światowej nie było polskim zwycięstwem, było polską klęską, w której straciliśmy niepodległość i w której ofiarę poniosła najbardziej patriotyczna część polskiego narodu.

    Ten gest, to symbol i próba odbudowania polskiej historii, polskiej polityki historycznej, to próba w wymiarze historycznym, podkreślenia potrzeby naszej podmiotowości, nie tylko w wymiarze przeszłości, ale także w wymiarze teraźniejszości i przyszłości. Dlatego tak ważne jest wyzwolenie się z postkolonialnej historii, bo to nie jest nasza historia, a fetowanie „Narodowego Dnia Zwycięstwa”, to utrwalanie mentalności postkolonialnej, blokującej podmiotowość naszego narodu, to jedna z nowych, symbolicznych barier naszej wolności i niezawisłości. Zaś ci którzy świętują zwycięstwa naszych wrogów nie są w stanie realizować polskich interesów.

    Czas na odrzucenie postkolonialnej mentalności.
    Czas na odrodzenie naszego Narodu.